Dr. Stone, Enen no Shouboutai, BEM – lato 2019. Co warto obejrzeć?

Przyjeżdżając do mojego rodzinnego miasta, spodziewałem się kolejnej fali upałów. W planach miałem imprezy do późna, nocne spacery, baseny… A okazało się, że powinienem zapakować kurtkę, bo bluza nie wystarcza na te chłody i jeszcze jakiś koc. Cóż, taki urok pogody, zmieniającej się co chwilę.

Jednak pewna rzecz nigdy się nie zmienia. Wraz z nadejściem kolejnej pory roku, pojawia się również nowy, świeży sezon w anime! Tym razem lato przyniosło nam naprawdę sporo tytułów wartych uwagi: Dr. Stone, Araburu Kisetsu no Otome-domo yo, Dumbbell Nan Kilo Moteru? I jeszcze kilka innych serii o trudnej do wypowiedzenia nazwie. 

Zeszliśmy więc kolejny raz z drzewa, aby napisać dla Was o anime, które naszym zdaniem warto obejrzeć.

Ostatnie słowo!

Jeżeli masz w anime spore zaległości, możesz również sprawdzić nasze teksty o sezonie wiosennym oraz zimowym. W nich między innymi Sarazanmai (o którym niedługo w podcaście), Kaguya-sama: Love Is War, Kimetsu no Yaiba a także wielu, wielu innych. 

A tymczasem, zapraszam na tekst o aktualnym sezonie!

Jacek 2.0

Obecny rok bardzo nas rozpieszcza pod względem anime. Nawet uznawany za nieco słabszy sezon wiosenny w innych latach byłby prawdopodobnie wspominany jako jeden z lepszych. Wciąż jednak był to jeno przedsmak przed prawdziwą wakacyjną ucztą. Spójrzmy prawdzie w oczy – obecny etap rocznego cyklu wydawniczego jest absolutnie zapchany fantastycznymi premierami. I mogliście już w wyraźny sposób zauważyć na naszym fanpage. Zarówno ja, jak i Kajtek nie oszczędzaliśmy na pochwałach kierowanych do premierowych odcinków serii, które się w tym sezonie pojawiły.

I o ile mamy kilka naprawdę gorących premier, ja jednak zostawię ich przedstawienie pozostałym – sam natomiast chciałbym zwrócić Waszą uwagę na te poniższe:

Katsute Kami Datta Kemono-tachi e

Wrażenia z pierwszego odcinka znajdziecie na fanpage i tam Was odsyłam. Tutaj skupię się bardziej na przedstawieniu synopsis oraz bardzo ogólnej opinii.

Jest to adaptacja mangi o tym samym tytule, której historia rozpoczyna się w samym środku wojny domowej. Konflikt inspirowany amerykańską Wojną Secesyjną podzielił kraj, w którym rozgrywa się akcja na dwie części: Północ i Południe. Pierwsza z nich w momencie rozpoczęcia opowieści chyli się ku porażce, będąc przytłoczona przez przeważające siły strony przeciwnej. Gdy już wszelka nadzieja na zwycięstwo blednie, desperacja przymusza do użycia nowej broni. Ludzi mogących przemienić się w mityczne bestie. Incarnates, bo tak ich tutaj nazwano, zupełnie odwrócili losy wojny i aktywnie przyczynili się do zwycięstwa Północy. Za cenę własnego człowieczeństwa. Ostatnim, który zachował jasność umysłu, jest ich kapitan Hank, który wypełniając daną podwładnym przysięgę, poluje na byłych towarzyszy broni. Jednocześnie szukając okazji do zemsty na pewnym mężczyźnie…

Niezgorsze to anime, ale za wybitne bym je także nie uznał. Ot, fajne wypełnienie między innymi, bardziej ambitnymi produkcjami. Animacja nie jest zła. Historia choć standardowa to całkiem sprawnie poprowadzona. Bohaterowie też nie irytują. Jeżeli szukacie czegoś niezobowiązującego, ale wciąż rozrywkowego, nie obawiajcie się sięgnąć i spróbować.

Lord El-Melloi II Sei no Jikenbo

Ponownie – po szerszą opinię odsyłam na naszą stronę na Facebooku. Jeżeli jednak jesteście ciekawi, z czym to się je…

Lord El-Melloi II, to właściwie pewnego rodzaju sequel łamany przez spin-off do Fate Zero. Tak, nie przesłyszeliście się, dostajemy kolejne anime dziejące się w tym uniwersum. Jednakże! Nie łapcie za krucyfiksy, nie żegnajcie się z najbliższymi, bo wystarczy wam wyłącznie znajomość Fate Zero. Naprawdę nie musicie robić doktoratu z flagowej franczyzny Type Moon.

Historia skupia się na dalszych losach Wavera Velvet, który stara się jakoś ułożyć sobie życie po Wojnie o Święty Graal. Spotkanie z Aleksandrem Wielkim mocno go odmieniło i nadało nowy kierunek jego egzystencji. Wciąż jednak wydarzenia ze wspomnianego konfliktu nie dają o sobie zapomnieć. W ten sposób, siedem lat po tym, jak stawił czoła Gilgameszowi – dostaje pewną propozycję nie do odrzucenia.

Ciekawie jest śledzić doroślejszą i bardziej doświadczoną wersję bohatera, którego znamy z poprzedniej odsłony. Tym bardziej że wyjście do historii oraz w co został wplątany, są niezwykle intrygujące. Osobiście nie mogę się doczekać, aby móc zobaczyć w, którą stronę się to potoczy. Dodam także, że strona techniczna nie zawodzi. Dla fanów Fate Zero pozycja obowiązkowa.

Araburu Kisetsu no Otome-domo yo.

Na koniec parę słów o anime, o którym nie miałem okazji nigdzie wspomnieć. Generalnie wciąż nie wiem, czego się po niej mogę ostatecznie spodziewać. Sięgnąłem po nie w ramach oglądania czegoś poza wysokooktanowymi seriami akcji. O czym więc tutaj mówię?

Najkrócej: piątka licealistek zorganizowała sobie w szkole klub literacki. Spędzając tym samym czas przede wszystkim we własnym gronie. Głównie przez to, że żadna z nich nie potrafi odnaleźć się w klasowym ekosystemie, będąc zepchniętymi na boczny tor wobec tworzących się grupek znajomych. 

Pewnego dnia ich sielskie odczytywanie literatury pięknej i tej mniej urodziwej, zostaje brutalnie zaburzone. W dyskusji pada bowiem pytanie: “Co chciałybyście zrobić choć raz przed śmiercią?”. Odpowiedź, która padła z ust jednej z bohaterek brzmiała: uprawiać seks. Tym samym doprowadzając do absolutnej lawiny wydarzeń, bo nasze dziewczyny zdały sobie sprawę, że dojrzewają i również w nich zaczynają budzić się pewne fizjologiczno-emocjonalne potrzeby. Nawet jeżeli nie zawsze chcą się do tego przyznać.

Mamy tutaj do czynienia z bardzo intrygującym wyjściem do klasycznej opowieści o dojrzewaniu i wchodzeniu w dorosłość. Dla odmiany podchodzimy do sprawy od strony seksualności. Czy warto sięgnąć? Trudno mi o jednoznaczną opinię. Pierwszy odcinek mi się spodobał. Strona techniczna robi bardzo dobre wrażenie, a finał epizodu był wręcz fantastyczny. Wciąż jednak nie jestem pewien, w którą stronę całość ruszy i czy po drodze się gdzieś nie pogubi. Mimo wszystko nietuzinkowych serii typu slice-of-life nigdy za wiele. Chętnie więc zobaczę, co z tej się wykluje.

Jacek aka Leniwiec

Faktycznie, sezon letni zapowiadał i okazał się naprawdę interesujący. Sam już nie pamiętam od jak dawna na liście watching mam więcej niż dwie serie! Faktem jest również, że sporo z nich dostało już swoje pięć minut na Facebooku, dlatego ja przygotowałem coś zupełnie z innej beczki.

Dumbbell Nan Kilo Moteru?

Co ciekawe, jest też sporo tytułów, których fabułę można streścić jednym zdaniem. W tym przypadku będzie to po prostu: głównej bohaterce zdarzyło się przytyć, więc zapisała się na siłownię.

Dumbbell Nan Kilo Moteru? anime 2019

Sakura ma niesamowity apetyt, co prędzej czy później musiało przełożyć się na wzrost wagi. Trening w domu zawiódł, postanowiła więc kierować się logiką – skoro zapłaci za siłownię, będzie musiała na nią chodzić. Tak też robi. Wykupuje karnet w nowo otwartej placówce i już na stracie znajduje sobie towarzyszkę do treningów – Akemi. Różni je jednak mały szczegół: gdy główna bohaterka to kompletny laik, tak jej czarnowłosa znajoma to wielbicielka muskułów i ciężarów.

Na szczęście obie znajdą się pod opieką trenera imieniem Machio, który jest istnym bogiem fitnessu, a swoją wiedzę chętnie przekaże podopiecznym.

Klata, plecy, bary

Dumbbell Nan Kilo Moteru? To jedno z największych zaskoczeń tego roku, poważnie. Nie spodziewałem się niczego dobrego po tej serii. Głupkowatej, przeseksualizowanej, jak to ecchi ma w naturze, komedyjki, sezonowej zapchajdziury.

A co dostałem? Świetnie wyważoną serie. Jest śmiesznie, są naprawdę delikatne elementy ecchi – chyba że zaliczymy do golizny również pozującego Machio, wtedy jest tego trochę więcej, nie ma wciskania na siłę kobiecych piersi. W zamian za to pojawiło się miejsce na łamanie czwartej ściany (anime samo śmieje się z siebie, gdy wprowadzi za dużo golizny lub naukowego bełkotu) oraz masę podstawowej wiedzy o ćwiczeniach i mięśniach. 

Dumbbell Nan Kilo Moteru? machio trener

Jak do tej pory, po dwóch odcinkach, jestem, zaryzykuję, zachwycony Dumbbell Nan Kilo Moteru?. Oczywiście lepiej, gdyby doświadczony fitnesiak rzucił na nią okiem, ale patrząc przez pryzmat mojej skromnej wiedzy, ta niepozorna komedyjka może pomóc w początkowych treningach. 

Polecam!

BEM

Trójka człekokształtnych yokai, walczących z innymi demonami oraz żyjąca pośród ludzi. Wszyscy odrzuceni zarówno z jednego, jak i drugiego świata. Podtrzymuje ich jedynie nadzieja, że pewnego dnia każdy z nich stanie się człowiekiem. 

BEM, Dr. Stone - anime summer 2019

Stworzenia nie z tego świata

Ciężko powiedzieć mi coś bardziej konkretnego o tym tytule, gdyż nie emitowano jeszcze pierwszego odcinka. Sama seria nie powstaje też na żadnej bazie (to jest: mandze, nowelce czy grze), jest więc wielką fabularną niewiadomą. Coś jednak każe mi myśleć, że Bem okaże się tytułem dobrym. Może nie najlepszym w tym sezonie, ale co najmniej dobrym.

Za produkcję odpowiedzialne jest studio Production I.G, więc nastawiam się na produkcję bardzo dobrą wizualnie. Trailery mogłyby troszkę bardziej uchylić rąbka tajemnicy, jednak już teraz można nastawiać się na raczej cięższy klimat.

Jak to wyjdzie? Czas pokaże. Zabiorę się za BEM na pewno, a moje wrażenia wylądują na fanpejdżu!

Kajtii

Dr. Stone

Ahh, Doktor Kamień! Jest to anime, które już teraz stawiam jako faworyta na podium w podsumowaniu rocznym. Duża w tym zasługa mangi, ale to nie czas i miejsce na chwalenie komiksowego pierwowzoru.

Za wyprodukowanie anime odpowiada studio TMS Entertainment i trzeba im przyznać, wnioskując po premierowym odcinku, że odwalili kawał dobrej roboty. Genialnie wypadło przeniesienie rysunków Boichi’ego, który w końcu doczekał się ich animowanej adaptacji. Jest na czym zawiesić oko!

Dr. Stone anime summer 2019

Dr. Stone vs. Stone Age

Na samym początku Dr. Stone’a jesteśmy świadkami zdarzenia, gdy tajemniczy wybuch zamienia wszystkich ludzi na Ziemi w kamień na… Kilka tysięcy lat! Jedną z pierwszych osób budzących się z tej „śpiączki” jest Taiju Ooki, który odkrywa, że przed nim przebudził się ktoś jeszcze…

Geniusz naukowy i przyjaciel wspomnianego chłopaka, Senkuu! I w tym momencie zaczyna się przygoda, którą można zgrabnie streścić słowami rzeczonego naukowca: „Będziemy Adamem i Ewą dla nowej generacji”.

Dr. Stone vs. Sezon Lato 2019

Jeśli Wasz czas jest ograniczony, a chcecie go poświęcić na tylko jedną, jedyną serię w tym sezonie, to musi być to właśnie ten tytuł. Macie moją gwarancję jakości – nie zawiedziecie się! Aktorzy głosowi, warstwa wizualna, ścieżka dźwiękowa, fabuła – wszystko się zazębia i jest dopięte na ostatni guzik! Zdecydowanie polecam! 

Śmiem twierdzić, że Dr. Stone to seria, która pod względem wyczekiwań przebiła wszystkie pozostałe z tego sezonu. Wiąże się to z ogromną popularnością owego tytułu i dalekim od standardowego pomysłem na fabułę. Jeśli jednak jakieś anime miałoby nawiązać z nim pojedynek na popularność, to chyba tylko…

Dr. Stone

Enen no Shouboutai

Zaskoczeni? Raczej wątpię! Seria, która nieco bardziej wpisuje się w klasyczny kierunek shonen, ale wciąż nie jest to droga, która została wcześniej wielokrotnie przedeptana. I wydaje się, że nie będzie tym do końca. Gwarancją jest twórca pierwowzoru. 

Enen no Shouboutai to anime adaptujące mangę o tym samym tytule, której autorem jest sam Atsushi Ookubo. Tak, dokładnie ten, który stoi za Soul Eaterem – serii świetnej i wyjątkowo nowatorskiej, jak na swoje czasy.

Enen no Shouboutai anime 2019

Rozpalają, zamiast gasić 

Historia skupia się na grupie Strażaków, którzy robią to, czym ów zawód się trudni. Choć, jak to w shounenach bywa, nic nie jest proste i zwyczajne. Nasi bohaterowie walczą przy pomocy specjalnych mocy, a ogień, który muszą „gasić” to… demony (nazwane na potrzeby serii Infernalsami). I nawet jeśli brzmi sztampowo, to w gruncie rzeczy takim nie jest.

Za animowaną wersję odpowiada David Productions, więc jedno można stwierdzić – seria jest w dobrych rękach. Już pierwszy odcinek potwierdził tę tezę. Wizualnie wygląda to dobrze, choć nie obyło się bez pewnych potknięć. Niemniej, charaktery członków naszego strażackiego zastępu rekompensują wspomniane braki. No i ta muzyka… Idealnie uzupełnia, a miejscami nawet buduje klimat!

Strażak Sa… Shrina!

Wiecie, jak to jest? Im wyżej wieszają Ci poprzeczkę, tym ciężej do niej doskoczyć. Z takim czymś musi zmierzyć się teraz David Productions. Możliwości jest wiele, choć pierwszy odcinek dał jasno do zrozumienia, że udało im się na poprzeczce rozsiąść. Teraz pozostało z niej nie spaść. I wiecie co? Nawet samo obserwowanie tego, jak studio poradzi sobie z nałożoną presją, może być niezwykle ekscytujące. 

Reasumując, polecam sprawdzić serię. Nie sądzę, abyście się sparzyli, choć akcja potrafi rozpalić. W razie czego bohaterowie chętnie ugaszą nasz pożar. I oby tylko nie ostudzili oczekiwań względem następnych odcinków. Polecam sprawdzić, bo to kolejny tytuł, który stara się wyjść poza ramy schematycznych serii. 

anime lato 2019 - enen no shouboutai, dr. stone, vinland saga

Anime najlepsze na upały

Dokładnie. Najlepsze, bo nie trzeba wychodzić na ten piekielny skwar…

To zalewie kilka tytułów, które bacznie śledzimy. Co znalazło się na Waszej liście must watch? Dr. Stone? Katsute Kami Datta Kemono-tachi e? A może coś zupełnie spoza naszych propozycji? Piszcie śmiało w komentarzach, na jakie jeszcze anime tego lata warto zwrócić uwagę!

Tymczasem my uciekamy na gałęzie, aby kontynuować seanse. Wyczekujcie podsumowania wiosennego sezonu!

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o