Dark Sezon 3 | Recenzja | Pytanie nie brzmi, z którego czasu…

Czas to niezwykle skomplikowana sprawa. Od wielu lat próbujemy go badać, a liczni filozofowie brali zagadnienie jego upływu na tapet jeszcze w starożytności. Do dziś pojawiają się kolejne próby wyjaśnienia tego tajemniczego zjawiska, które, choć jest z nami od momentu narodzin, aż do śmierci, to wciąż zdaje się przekraczać możliwości poznawcze. Jeżeli jednak zamierzacie kiedykolwiek ułatwić sobie jego zrozumienie, to… Na pewno przemyślcie dwa razy, czy seans „Dark” będzie dobrym pomysłem. 

Dobra, żartuję! Sprawdzenie niemieckiego dzieła od Netflix będę polecał zawsze, ale rzeczywiście może nieźle namieszać w głowie. Einstein powiedział kiedyś, że czas jest względny i ciężko się z tym nie zgodzić. Serial „Dark” zdaje się rozkładać to na czynniki pierwsze, a potem, niczym puzzle, powoli układać w całość, choć jest to zabawa wyjątkowo skomplikowana. 

In der Zukunft

Wybaczcie mi ten enigmatyczny wstęp, ale to najlepiej oddaje ducha produkcji. Dla jasności muszę napisać, że jeszcze więcej wariactwa ma miejsce w trzecim sezonie, który zadebiutował pod koniec czerwca, a który zamierzam dla Was zrecenzować. Czas dalej ma znaczenie, ale tym razem pojawia się też teoria względności pojęcia przestrzeni. „Multiwersum” mieliśmy już w komiksach, ale chyba nigdy wcześniej w popkulturze nie było ono tak zgrabnie splątane ze sobą.  

Produkcja już od samego startu trzyma niezwykle wysoki poziom. Debiutancka pula odcinków okazała się sporym hitem i bardzo szybko okrzyknięto ją potencjalnym następcą „Lost”. Kolejny, drugi sezon, spotkał się z jeszcze milszym przyjęciem, genialnie rozwijając całym zamysł z początku. I wreszcie, po długich miesiącach wyczekiwań, pojawił się ten finałowy, który ostatecznie miał rozwiązać multum powiązań i przerwać pętlę. 

O co właściwie chodzi w Dark?

Ostatni sezon miał wyjątkowo trudne zadanie. Na starcie musiał jeszcze bardziej wszystko zakręcić, ażeby ostatecznie wyjaśnić to na tyle jasno, by widz potrafił zrozumieć cały przekaz. Zakładam, że Ty, Drogi Czytelniku, czytasz ten tekst po uprzednim seansie sezonu drugiego, więc napiszę śmiało, iż ów zakończył się mocnym uderzeniem – nie tylko linie czasowe się ze sobą splatają, ale także wymiary! Liczba i rozmach teorii, które pojawiły się wtedy w Internecie, mogły przygnieść chyba nawet zwolenników płaskiej ziemi. 

Oczekiwania na ostateczne rozwiązanie były więc bardzo długie i wiązały się ze sporymi wątpliwościami. Wszyscy znamy doskonale te historie, gdzie całość idealnie zdawała się zazębiać, intrygować i wciągać widza, by potem kompletnie rozjechać się na finale. Zakończenie to prawdopodobnie najtrudniejszy aspekt seriali trwających kilka lat. Widzowie zwyczajnie budują swoje własne, wymarzone finały i nie sposób sprostać wszystkim fanom. Trzeba zwyczajnie…

Sprostać (nie)możliwemu

Tu odnoszę wrażenie, że udało się to osiągnąć. Twórcy, Jantje Friese oraz Baran bo Odar, od dawna potwierdzali, że fabułę serialu mają zaplanowaną od A do Z i zamierzali zrealizować całość na przestrzeni trzech sezonów. To widać od razu. Wszystko zaczyna się ze sobą zazębiać, a wydarzenia, które obserwowaliśmy, z odcinka na odcinek są coraz jaśniejsze. Choć trzeba nadmienić, że początek to prawdziwa jazda bez trzymanki. 

Druga połowa powoli wszystko nam jednak klaruje. Przynajmniej co 15 minut w głowie pojawiało mi się: „Ah, tak! Rzeczywiście, ma to sens”. Nawet jeśli na siłę, z dziennikarskiego przyzwyczajenia, chciałem się do czegoś przyczepić – jakieś nieścisłości, niedociągnięcia, a nawet nadinterpretacje – to po prostu jest to niemożliwe. Nie ma tutaj fabularnych luk! 

Fabuła [SPOILERY]

O „Dark” bardzo ciężko jest mówić, a już w ogóle, gdy trzeba uważać na wszelkie spoilery. Pozwolę sobie więc wprowadzić przynajmniej kilka akapitów luźnych spostrzeżeń odnośnie do fabuły, w których nie będę unikał nazywania rzeczy po imieniu. Jeśli więc obejrzałeś trzeci sezon i teraz zwyczajnie sprawdzasz opinie innych ludzi, możesz czytać dalej. Jeśli nie, przeskocz do tematu muzyki.

Muszę przyznać, że miałem bardzo ambiwalentny stosunek do wprowadzenia idei trzeciego wymiaru, choć jego funkcjonowanie całkiem fajnie przedstawiał napomknięty eksperyment z kotem Schrodingera. Choć wyjaśniło to dosadnie istnienie dwóch zapętlonych uniwersów, to automatycznie zrodziło także inne pytanie. Mianowicie kwestie tego, czy nie ma większej ich liczby – może nawet 0A i 0B, gdzie tylko jeden prowadzi do wykreowania 1 oraz 2 (które to podobnież dzielą się na A i B). Niezwykle to szalone, ale jest w tym pewna logika.

Tak samo wygląda to w przypadku zakończenia, które ciężko jednoznacznie definiować. Gdy rozmawiałem na ten temat z moją partnerką, jeszcze przed premierą, oboje doszliśmy do wniosku, że zakończenie zamknięte byłoby znacznie lepsze i dużo bardziej satysfakcjonujące. Tu dostaliśmy coś pomiędzy ponieważ ani nie zamknięto fabuły ostatecznie, ani nie pozostawiono szerokiego spektrum możliwości. 

Wszystko dalej rozbija się o to, czy historia tkwi w pętli czasowej (tylko nieco większej), czy może rzeczywiście ją przerwano, ale sama w sobie ma jakieś skutki w dalszym życiu bohaterów niezrodzonych z paradoksu. Apogeum, choć bardzo możliwe, że kiedyś zaliczę powtórkę całości, aby wyłapać nowe smaczki. 

Muzyka w Dark

Nie jest przypadkiem, że osobne miejsce poświęcam właśnie na muzykę w serialu – nie na scenografię, aktorstwo, ani nawet kompozycję artystyczną. Soundtrack pasuje tutaj perfekcyjnie. Równie wzorowe dopełnienia mógłbym policzyć na palcach jednej ręki, a i tak prawdopodobnie zostałoby mi ich do grania w bierki. Pojawia się istna gama dźwięków. Od bardzo znanych klasyków muzycznych z zeszłej dekady, aż po mniej rozpoznawalne utwory, o których nikt wcześniej nie słyszał. 

Wszystko to podręcznikowo buduje klimat produkcji. Gdy trzeba dodać podniosłości, nieco humoru, rozluźnienia, zawiłości – soundtrack zawsze robi to, co powinien. Jestem przekonany, że genialnie sprawdziłby się podczas koncertów muzyki serialowej. Poezja pod postacią dźwięków, bez której „Dark” nie robiłby tak świetnego wrażenia i, jestem pewien, nie spotkałby się z tak ciepłym przyjęciem.

Reasumując

Chyba nie ma sensu nazbyt rozwodzić się nad podsumowaniem. Wydaje mi się, że dałem radę przekazać wszystko, co zamierzałem. Jeśli miałbym jednak jakoś zamknąć klamrę tekstu, to odpowiem, że trzeci sezon „Dark” okazał się zakończeniem bardzo dobrym. Jakkolwiek nie próbowałbym go skrytykować, zawsze znajdzie się logiczne wytłumaczenie, które z automatu burzy fundamenty mojej drogi do ujmowania sensu.

To po prostu świetny finał genialnego sezonu i zdecydowanie jeden z najlepszych seriali (jeśli nie najlepszy), jakie kiedykolwiek wyprodukował Netflix. Już teraz wiem też, że bardzo ciężko będzie im go kiedykolwiek pobić. Najwyższy możliwy poziom i coś, co powinien obejrzeć każdy. Koniecznie jednak z kartką na notatki, długopisem i mocną, dobrą kawką, żeby utrzymać skupienie!

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Inline Feedbacks
View all comments
qnebra
qnebra
15 dni temu

To by było ciekawe, usłyszeć koncert muzyki z „Dark” na FMF.