Comics Update #2 – Logan, Extraordinary X-men, Invincible

Na wakacyjny wyjazd zabieramy portfel, słuchawki, letnie ciuchy i jakąś książkę. Nie uważacie jednak, że to dość oklepany schemat? Nie będę namawiał do chodzenia w zimowej kurtce, jednak pomyślcie, jak fajnie wyglądalibyście na plaży nie z tomikiem powieści… A kolorowym komiksem!

Tylko który wybrać? Taki pasujący do stroju kąpielowego, a może mieszczący się w kieszeń? Nasz redakcja, w serii Comics Update, poda pomocną dłoń niezdecydowanym czytelnikom i wskaże tytuły, które, naszym zdaniem, warte są Waszej uwagi!

W poprzednim odcinku Comics Update pisaliśmy między innymi o przygodach nastolatków z Marvel Runways, Batmanie czy… Szopie z Guardians of The Galaxy i jego pijackich opowieściach.

A w dzisiejszym Comics Update:

Skupimy się na kontynuacjach. Co słychać u staruszka Logana oraz jego zmutowanych kolegów? Tym drugim poświęcimy osobne miejsce w poście na ich podróże między wymiarami w komiksie Extraordinary X-Men. Na koniec zobaczymy, jak Invincible przedstawia życie superbohatera od zaplecza.

Zapraszam!

Krzysiek

Staruszek Logan – tom 3 – Na granicy. 

Staruszek Logan, mimo swojego sędziwego wieku, nie ma czasu na odpoczynek, przeżywając coraz to nowsze przygody.  W grupie swoich (jednak) żyjących przyjaciół albo na samotnej tułaczce w poszukiwaniu mocnych wrażeń. W tym miesiącu wpadł na pomysł zorganizowania sobie wycieczki do odciętego od świata miasta na Alasce. Ubzdurał sobie, że musi załatwić „ważną, mutancią sprawę” pozwalającą mu odizolować się jeszcze bardziej.  Logan tak ma, że raz na jakiś czas włącza mu się tryb łowcy -indywidualisty i wyrusza na jakąś wyprawę. 

Comics Update Staruszek Logan

Starość nie radość, a złość! 

Udaje się w miejsce bezpośrednio związane z jego narodzinami. Po długiej jeździe na swojej maszynie i po wielu monologach rozsypanych po kadrach, w końcu dostaje się w okolice placówki, w której został stworzony. Zdarzyło mu się już kiedyś odwiedzić to miejsce, jeszcze za czasów, gdy przebywał w swoim wymiarze. To tutaj, w alternatywnej rzeczywistości, z której przybył, poznał najważniejszą osobę swojego pogmatwanego życia. Wrócił, aby nie dopuścić do znajomych sobie wydarzeń, chcąc tym samym ocalić bliskich. 

To, czy mu się to udało, nie ma tu kompletnie żadnego znaczenia. Cała narracja jest zbudowana w ten sposób, że znów wbijamy się w głąb charakteru naszego głównego bohatera. Zdarzenia, pozostałe postacie, zwroty akcji, wszystko jest tłem do nakreślenia rozkmin, jakie ma Wolverine. Cofamy się kilka razy w czasie, aby lepiej zrozumieć to, kim jest, jak to się stało, że stał się tym, kim się stał. Autorzy chcą, abyśmy maksymalnie zrozumieli emocje Logana i związane z nimi konkretne poczynania. To jest opowieść w stu procentach o nim. 

Dobry mąż, kochanek, zabijaka.

Kreacja rosomaka jest w tym komiksie bez wątpienia najmocniejszą stroną scenariusza. Wnikamy w jego psychikę, dzięki czemu przebywanie z nim daje nam dużo frajdy. Widzimy, jak Logan kroi na kawałki swoich wrogów, rozumiemy, dlaczego to robi, kibicujemy mu, ale po pewnym czasie przestajemy czuć, że coś mu się może stać. Przecież Wolverine jest niezniszczalny i tyle już przeszedł, że nic go nie złamie. To z kolei jest ta nieco gorsza strona tej produkcji.

Wszystko wokół Logana (przynajmniej w tym tomie, o poprzednich możecie przeczytać tutaj i tutaj ), jest miałkie. Facet przyjeżdża na zapadłą wieś na Alasce, spotyka tam kogoś bardzo dla niego ważnego, pojawiają się złole, którzy nagle sobie o nim przypomnieli i chcą mu skopać tyłek. Krwawa jatka, Wolverine wchodzi w nich jak masło, ręka, noga mózg na śniegu. Smutna perspektywa myśli owianej słowami – „Tam, gdzie się pojawiam, tam jest niebezpieczeństwo. JESTEM ŚMIERCIĄ, moja twarz = kłopoty. Wyjeżdżam z tej dziury i co dalej, dowiecie się w kolejnych zeszytach.” KONIEC. Tutaj się nie popisali, ale lecą obraną przez siebie ścieżką, której głównym celem jest prezentacja złożoności staruszka. Z jednej strony szkoda, że otoczka już nie jest tak ciekawa, ale z drugiej: skoro to, co robią, robią dobrze, to dajmy im się na tym skupić. 

Comics Update Logan

Ot kolejna cegiełka do historii o starym, nowym Wolverinie. Każde spotkanie z nim to ciekawa wyprawa w głąb jego pogmatwanej i zniszczonej psychiki. Cieszę się, że Egmont postanowił wydać tę serię, bo nawet mimo średnich momentów, takich jak omawiany tu zbiór, całość jest naprawdę wartościowa. Trzeci tom niczym się nie wybija, ale jest poprawnym kawałkiem większej historii, który został pokazany w taki, a nie inny sposób. Krótka historia, gdzieś na obrzeżach przygód, które Logan ma z nową grupą mutantów.

A na końcu znajdziecie zeszyt X-menów z 1981 r. opowiadający origin story Wolverina. Naprawdę ciekawa sprawa.

Extraordinary X-men tom 2 – Wojna Apocalypse’a.

Skoro o najnowszych X-menach mowa, również regularnie sprawdzam co u nich. Jakiś czas temu pisaliśmy na blogu o pierwszych 5 zeszytach ( X ), które zapowiadały naprawdę ciekawy początek całej sagi. Szkoda, że na zapowiedziach się skończyło. Kolejne fragmenty opowieści już nie są takie spójne i intrygujące. Rodzą więcej pytań niż odpowiedzi, wyrzucając na pierwszy plan niepotrzebnych bohaterów, ukazanych jako niby istotne postacie, które nie wiadomo po co, robią wokół siebie dużo szumu. A po całym spektaklu zostawiają czytelnika z niesmakiem. Tak się nie robi! 

Jak rozpętałem klęskę mutantów. 

Podróże po innych wymiarach, skoki w czasoprzestrzeni, alternatywne rzeczywistości, czy kolejne wersje tych samych postaci, to w przygodach mutantów codzienność. W Extrarodinary nasza ekipa przenosi się do wymiaru, w którym Apocalypse jest Panem i władcą, podporządkowując sobie wszystkie istnienia na świecie. Narobił jeszcze dużo innych złych rzeczy, ale nie chcę zdradzać szczegółów, gdyby ktoś jednak chciał sięgnąć po omawianą tu serię. 

Po co wyprawa w ten nowy wymiar? Fabuła uzasadnia to niby w jakiś sposób, ale to kompletnie nie trzyma się kupy. Jest wymyślone jakby na siłę albo zbyt szybko, bez zastanowienia. Już wprowadzenie pierwotnej grupy X z przeszłości, jak zrobił to Bendis w All New X-men, miało więcej sensu. Nie mówię, że było jakimś wyjątkowo kreatywnym rozwiązaniem, ale to, co zaprezentował tu Lemire, po prostu zwala z nóg swoją niedorzecznością. 

Przygoda skomponowana wyjątkowo nieskładnie, nudno i bez polotu. Ja wiem, że to tylko  trykociarskie historyjki, ale opowieści o posiadaczach genu X bywały ciekawe, nasączone wieloma zwrotami akcji, różnorodnymi postaciami, czy nawet górnolotnymi ideami przewodnimi. Ba! Nawet poprzedni zbiór był czymś miłym w odbiorze.  W przypadku najnowszej odsłony ciężko mi znaleźć cokolwiek na plus. Naprawdę. No może obrazki Ramosa, bo mam do nich słabość. Zaraz po zamknięciu ostatniej strony wyrzuciłem całość z głowy i zapomniałem, o co tam tak w ogóle chodziło Polecam… trzymać się z daleka. 

Comics Update X-Men

Kajtii

Invincible Tom 4

Jeju, ależ to zleciało! Pamiętam, jak dopiero co poznawałem Marka Graysona. Te czasy, gdy w pierwszych rozdziałach razem z nim odkrywałem moce, uczyłem się tego, co odziedziczył po swoim staruszku. A teraz jesteśmy już blisko 50. zeszytu. Wiele się zmieniło, ale co ciekawe – głównie na plus. Wszystko rozjaśnię w miarę pisania tej minirecenzji w Comics Update. Do dzieła!

Czwarty tom zawiera w sobie zeszyty od 36 do 47 włącznie i, jak można się domyślać, stanowi bezpośrednią kontynuację poprzedniego wydania. Nie będę rozdrabniał się na temat tego, o czym właściwie ów seria traktuje, bo każdemu z poprzednich trzech zbiorów poświęciliśmy na blogu osobną recenzję – tam odsyłam tych, którzy o Invincible słyszą po raz pierwszy! 

Comics Update Inincible

Nie takie super jest życie superbohatera

Już od początkowych stron mocno rzuca się w oczy tendencja, w której stronę Kirkman zaczął zmierzać przy okazji poprzednich zeszytów. Coraz śmielej pokazuje kulisy bohaterskiego życia. Skłamałbym, pisząc, że mi się to nie podoba. Pozwala to na lepsze utożsamianie się z protagonistą i przedstawia go w świetle zwykłego człowieka, a niekoniecznie tego niezniszczalnego wojownika, którego jedynym problemem jest ratowanie świata. Odnoszę wrażenie, że autor trochę marginalnie zaczął podchodzić do spraw wagi międzygalaktycznej, a zamiast tego hiperbolizuje sprawy codzienne. 

Markowi zaczynają doskwierać problemy miłosne, brak czasu na studia, kumpli, a nawet na spędzanie go z rodziną. Nastolatek musi się z tym mierzyć i nie można jednoznacznie stwierdzić, że udaje mu się prowadzić w tej batalii. Nawet więcej – te kłopoty, które zna każdy z nas, zdają się go zdecydowanie przygniatać. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że największym problemem jest to, iż nie da się im zaradzić przy pomocy swoich nadnaturalnych zdolności. 

Tendencja rosnąca

W gwoli swoistego podsumowania najnowszego zbioru wydanego w Polsce spod szyldu Egmontu, pozwolę sobie pochwalić Roberta Kirkmana. Wiecie, co jest jedną z największych bolączek ciągnących się serii? Spadki i obniżka poziomu. Na palcach jednej ręki da się odszukać przykłady dzieł popkultury, gdzie sequel był lepszy niż pierwsza część. Może wynika to z pewnego przyzwyczajenia? A może to kwestia braku kolejnych, innowacyjnych pomysłów?

Tego nie wiem, ale jedno wiem na pewno – autora Invincible to nie dotyczy. Jeśli czytaliście trzy wcześniejsze recenzje, to z pewnością zauważyliście, że moje opinie rosły wraz z liczbą przeczytanych zeszytów. Mam pewną tezę odnośnie do takiego rozwoju wydarzeń. Otóż to, że Robert Kirkman jest wybitnym twórcą, nie podlega chyba żadnej dyskusji. Ów ma na swoich koncie takie dzieła jak kultowe “Żywe Trupy” i świetnie przyjętą ostatnio “Pieśń Otchłani”. Po tym wnoszę, że jedyne, czego brakowało mu przy debiucie z uniwersum superbohaterów, było doświadczenie przy tworzeniu właśnie tego typu opowieści. 

W miarę upływu czasu i kolejnych projektów scenariusza – rzeczone doświadczenie rosło. Dzięki temu dobrym komiks zaczyna nabierać rumieńców i z każdym kolejnym rozdziałem staje się lepszy i lepszy. Czekam mocno na kolejne, a już teraz polecam Wam serię “Invincible”. A jeśli chodzi o 4. tom… Zdecydowanie najdoskonalszy ze wszystkich dotychczasowych! Nie czekajcie, kupujcie, czytajcie!

Comics Update #2

I tak kolejny raz kończymy Comics Update. Wiecie już, po którą kontynuację raczej nie ma sensu sięgać – chociaż kto wie, może akurat Wam przypadła do gustu, a z kolei przygody Logana zanudziły Was na śmierć. Napiszcie w komentarzach swoje wrażenia po lekturze!

A my tymczasem zapraszamy już za tydzień na kolejny post komiksowy, tym razem poświęcony tytułom z dalekiego wschodu.

Ah, no i nie zapomnijcie polubić naszej strony na Facebooku, żeby nie przegapić nowych tekstów!

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: