Badaczka mitycznych bestii. Czy leci z nami jakiś pradawny smok?

Świat, prócz ludzi, zamieszkują różne mityczne bestie – wróżki, syreny czy pomniejsze bóstwa są chlebem powszednim. Jednak to dopiero czubek góry lodowej magicznych stworzeń, które kryją się w leśnych odmętach czy mrocznych głębinach. Część z nich po prostu egzystuje, inne stanowią zagrożenie dla lokalnej ludności. Ich klasyfikacją zajmują się badacze mitycznych bestii. 

Jedną z nich jest Ferry Ehhena, badaczka wędrująca po świecie wraz ze swoimi wiernymi kompanami: nietoperzem Toro oraz ochroniarzem z innego wymiaru, władcą ciemności Kuushunem. Stara się pomagać zarówno ludziom, jak i magicznym stworzeniom, przy okazji zbierając informacje do bestiariusza. 

Genjuu Chousain Badaczka mitycznych bestii

Dobra historia zamknięta w jednym tomie

Kolejna jednotomówka od wydawnictwa Waneko wpadła w moje ręce i kolejny raz okazuje się dowodem, że jednak można stworzyć dobrą jednotomówkę… Wystarczy tylko nadać tomikowi odpowiednią objętość.

Oczywiście nie ilość stron stoi za moim pozytywnym odbiorem mangi. Badaczka mitycznych bestii najbardziej zachwyca kreacją świata. Jeżeli jesteś jedną z tych osób, które jak ja w grach lubią przeglądać wpisy o nowo napotkanych stworach, jest to tytuł wręcz idealny dla ciebie. W serii krótszych bądź dłuższych rozdziałów, gdzie niemal każdy z nich stanowi oddzielną przygodę, poznamy wiele tytułowych bestii. Z częścią, jak główna bohaterka, nawiążemy głębszą relację, inne schwytamy, kolejne przepłoszymy, a niektórych, cóż, będziemy musieli się pozbyć. Cieszy taka różnorodność, dzięki której przy lekturze praktycznie nie czuć znużenia.

Jest to na pewno zasługa autora nowelki, na podstawie której stworzono mangę, czyli Keishina Ayasato. Nie można jednak zapomnieć, że to właśnie Koichiro Hoshino jest odpowiedzialny za to, że Badaczka mitycznych bestii wygląda tak, jak wygląda. Obaj panowie wykonali świetną robotę! Szczególnie że mandze nie brakuje też zupełnie niespodziewanych zwrotów akcji w jej dalszych fragmentach… Ale o tym musicie przekonać się sami.

Podróż z władcą ciemności

A skoro już o pracy zespołowe mowa, to trzeba przyznać, że nasz magiczny trójkącik bohaterów prezentuje się całkiem, całkiem ciekawie. Zapałałem sympatią do postaci już od pierwszych kartek. Spokojna, wydawałoby się apatyczna Ferra, świetnie kontrastuje z oddanym jej aż po grób mrocznym zającem Kuushunem. Chociaż postawa tytułowej badaczki nie jest niczym odkrywczym, cieszy, że przy jej kreacji utrzymano odpowiedni balans między miłością o bestii a troską o ludzi. Z kolei władca ciemności, jak na władcę ciemności przystało, ma swoje mroczniejsze epizody.

No i na koniec prawie zapomniałem o bohaterskim – i uchylę rąbka tajemnicy: wcale nie wrzuconym do mangi przypadkowo – nietoperzu Toro. Gdyby nie moja obawa przed pewnym wirusem, sam chętnie bym takiego przygarnął.

Mythical Beast Investigator

Jak wiwerna wygląda, każdy widzi

Wszystko dopełnia warstwa wizualna. Stworzenia robią wrażenie – nie jest to może poziom Berserka, ale Badaczka mitycznych bestii również nie ma się czego wstydzić. Naprawdę kreska dodaje mandze niesamowitego klimatu, bo prócz wspomnianych potworów, niektóre tła sprawiały, że zatrzymywałem się przy konkretnym kadrze na dłużej, aby tylko wyłapać wszystkie szczegóły.

Szkoda, że projekt postaci, za który odpowiadał/odpowiadała/odpowiadało „lack” – nie udało mi się znaleźć informacji kto lub co kryje się pod tym pseudonimem – nie wypadł równie dobrze. Moim zdaniem odstają nieznacznie od teł czy bestii, jednak nie na tyle, aby utrudniało to lekturę. Niemniej, uważam nawet, że nasza protagonista wypadła naprawdę uroczo.

Badaczka mitycznych bestii

Badaczka mistycznych stworzeń – gratka dla fanów mitologii

Badaczka mitycznych bestii to jedna z tych mang, które z dumą ustawię na regale i ze smutkiem będę patrzył, jak nie trafia w gusta większości polskiego fandomu. Moim zdaniem to wzorowa jednotomówka, która wciągnęła mnie na tyle, że zastanawiam się nad ściągnięciem nowelki z zagranicy.

Jeżeli interesują cię bestiariusze lub mitologia – bardziej europejska, niż japońska – zdecydowanie polecam sięgnąć po Badaczkę. Mangą polecam także, gdy szukasz tytułu, do którego będziesz mógł podejść na chwilę, odłożyć i wrócić za jakiś czas bez obawy o luki w pamięci, gdyż w większości Badaczka mitycznych bestii składa się z niepowiązanych historii. 

Czy trzeba dodawać coś jeszcze? Może dobrą radę, abyście nie porywali człowieka, do którego przywiązała się wiwerna. To może później skończyć się nie najlepiej.


Czytaliście już Badaczkę mitycznych bestii? Jeśli tak napiszcie, czy Wam również przypadła do gustu tak samo, jak mi. Sprawdźcie również naszą recenzję mangi Kakegurui: Szał hazardu!

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments