Back Street Girls: Gokudols. Cała prawda o idolkach oraz Yakuzie

Świat Yakuzy rządzi się swoimi prawami. Męstwo, braterstwo, oddanie sprawie i szefowi. Spaprana robota może skończyć się, cóż, nieciekawie. Odcięte palce? Wycinane organy? Śmierć? Owszem, ale to nie najgorsza z możliwych opcji. Jeżeli jakimś przypadkiem boss jest ukrytym fanem idolek, to na nieszczęśników może czekać… podróż do Tajlandii. Żeby pozwiedzać? Tak. Klinikę chirurgiczną i jej sale operacyjne.

Taki los spotkał trójkę głównych bohaterów – Kentaro, Ryo oraz Kazuhiko. W zamian za samowolną akcję, która namieszała w planach rodziny, zostali zmuszeni do operacji zmiany płci i utworzenia nowej grupy idolek – Gokudols. W duszy jednak wciąż pozostają yakuzą. Pogodzą jakoś te dwa zupełnie odmienne światy? Jak poradzą sobie w swojej nowej roli? Czy zrezygnują z sikania na stojąco?

Na ostatnie pytanie odpowiem od razu: nie. A o wszystkim innym dalej w tekście.


Sprawdźcie też nasze teksty o innych anime, dostępnych na platformie Netflix!


Japońska mafia w nieznanej odsłonie

Back Street Girls: Gokudols to zdecydowanie najzabawniejsze anime, jakie przyszło mi zobaczyć w życiu. Pisałem już o nim na naszym fanpejdżu, ale pozwólcie, że się powtórzę – wszystko, dosłownie wszystko, jest tutaj podkręcone do granic absurdu. Dusze dorosłych mężczyzn zamknięte w ciałach nastoletnich idolek. Szef rodziny Inugane, który, jak sam podkreśla, nie jest demonem, ale bez problemu okłada podwładnych kijami bejsbolowymi. Piosenki, które łączę ze sobą miłość, słodkości i mafijne zacięcie. Naprawdę, każdy element wnosi jakiś rodzaj humoru. Jestem ciekawy, co brał Jasmine Gyuh, wymyślając kolejne rozdziały mangi – muszę zdobyć to dla siebie.

A z drugiej strony, między kolejnymi komediowymi wstawkami, możemy dostrzec nieco smutniejszą, choć wciąż przezabawną, historię trojga członków yakuzy – ich nie do końca udane życie, wspomnienia z młodości, ich oddanie dla mafii. Wprowadzało to przyjemny kontrast od ich aktualnych problemów, czy obleśnych fanów (tutaj też autor wspaniale pokazał stereotyp typowego fana idolek).

I choć Back Street Girls: Gokudols to udana produkcja, nie polecam oglądać jej ciągiem. Jeden, dwa odcinki naraz. W innym wypadku bardzo szybko zmęczymy się powtarzalnością i schematami, które niestety w tym anime się pojawiają. Sprawdziłem to na sobie. Nie polecam.

Taki obraz dzisiejszej Yakuzy

Od strony wizualnej wypadło przyzwoicie. J.C.Staff zdecydowało się na sporo statycznych ujęć lub powtarzanych sekwencje – choćby widok nieba, który występuje w każdym odcinku i za każdym razem dokładnie tak samo. Gdy w anime bardziej „poważnym” to byłby zdecydowany minus, tak w Back Street Girls: Gokudols tworzy to naprawdę udany efekt.

Taki zabieg wpłynął też bezpośrednio na kraskę: dzięki wspomnianym ujęciom producenci mogli pozwolić sobie na większą szczegółowość i zadbanie o detale.

Street Girls: Gokudols

Poza tym, jeżeli chciałbym oglądać produkcje o mafii, to dokładnie w takim wykonaniu. Członkowie Yakuzy wyglądają jak bandyci – pocięte twarze i blizny to chleb powszedni. Boss rodziny Inugane z kolei budzi skojarzenia z lekko sfiksowanym Vito Corleone, a same idolki udało się wykreować na całkiem urocze (no może nie we wszystkich sytuacjach).

Miłość i braterstwo

Nie odstaje też wnętrze naszych postaci. Ukazano w Back Street Girls: Gokudols piękny konflikt wewnętrzny. Kentaro, Ryo oraz Kazuhiko zgubili swoje miejsce na świecie. Ich dusza i serce pozostały oddane Yakuzie, jednak ciałem żyją w świecie idolek. Wyobraźcie sobie dramat mężczyzn, którzy z dnia na dzień muszą zmienić swoje zachowanie, przyzwyczajenia, sposób wypowiadania się… Ale teraz przynajmniej mają cycki.

Street Girls: Gokudols

A tak całkiem na poważnie: każdy z trójki głównych bohaterów dostał odpowiednio dużo czasu antenowego, co często wcale nie jest tak oczywistym zabiegiem. Widzimy zarówno ich backstory – początki w Yakuzie, życie prywatne, ich problemy i jak sobie z nimi radzili. Później, gdy jest już po operacji, również dostajemy kilka wątków, które nie dotyczą strice idolkowania, a są ciekawym rozwinięciem. Wszystko w odpowiednich proporcjach.

Na wyróżnienie zasługują relację, które istniały między chłopakami – braterstwo, poświęcenie, wierność. Niejedno małżeństwo mogłoby się uczyć relacji na podstawie Back Street Girls: Gokudols. Są to również te „smutniejsze” momenty serii, dzięki którym możemy chwilę odsapnąć od gagów.

Back Street Girls: Gokudols – świetna komedia dostępna na Netflix

Kończąc, bo trochę się rozgadałem – Back Street Girls: Gokudols może i nie znajdzie miejsca w mojej topce obejrzanych anime, jednak na honorowe miejsce w liście najlepszych obejrzanych produkcji w 2020 już jak najbardziej. Nie było łatwo przebić się przez dziesięć odcinków jeden za drugim, ale…

Back Street Girls: Gokudols to dzieło wręcz stworzone do umilania krótkich podróży lub resetowania mózgu po ciężkim dniu. I z takim podejściem polecam zabierać się za ten tytuł.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o