Anonimowi Autorzy czyli dlaczego piszemy fanfiction?

Słyszeliście kiedyś o czymś takim jak fanfiction?

Fanfiction czy też fanfic to nieoficjalne opowiadanie tworzone przez fanów filmu/serialu/książki/gry/<wstaw co chcesz> wykorzystujące świat i postaci z jego uniwersum. Do zrozumienia fanfica wymagana jest wiedza z materiału źródłowego, a dodatkowo pomaga obracanie się w całym fandomie. Fanfiction dotyczy również prawdziwych osób: muzyków, aktorów, a także wszelkiej maści celebrytów.

Tworzone są wersje alternatywne znanych wydarzeń, rozwijane są wątki poboczne, a czasami powstają zupełnie nowi bohaterowie czy fabuły po prostu osadzone w danym świecie.

Nigdy specjalnie nie zastanawiałam się nad fanficami. Wiedziałam, że coś takiego istnieje, nawet czytałam czasami, dla zabicia czasu. Często z potwornie zażenowaną miną na twarzy, jednak nie mogąc przestać. Znacie to? Jeden z tych momentów, kiedy coś was przeraża, ale też zadziwia i intryguje jednocześnie. Do tego stopnia, że nie możecie odwrócić wzroku.

Dlaczego o tym piszę? W zeszłą środę dołączyłam do zacnego grona osób, które mają na swoim koncie fanfica. W trakcie pisania zaczęłam się zastanawiać — dlaczego to coś w ogóle powstaje?

Jest fanfiction…

Badań nie robiłam, ale z samego czytania docierają do mnie dwa powody. Pierwszy to ogromny szacunek do materiału źródłowego. Zdarza się, że pewne uniwersa wciągają nas po uszy. Zakochujemy się w postaciach i wydarzeniach; topimy w atmosferze nowego świata. Najczęściej baśniowego i fantastycznego. Zakończenie gry/filmu lub zamknięcie książki, czyli powrót do szarej, nudnej rzeczywistości jest jak cios patelnią w twarz. Ani wyczekiwany, ani wielce przyjemny. Sposobem na nieco dłuższe pozostanie w ulubionym świecie, jest właśnie fanfiction. A jak w czeluściach Internetu nie znajdziemy czegoś, co nam odpowiada, zawsze można napisać to sobie samemu!

Bo drugim powodem jest możliwość poprawienia tego, co byśmy chcieli poprawić. Poprowadzić po swojemu wątki, z których jesteśmy niezadowoleni czy dać miejsce do popisu bohaterom drugoplanowym. Zdarza się, że krytykując jakieś dzieło, słyszymy “To zrób lepiej!” Fanfiction na to pozwala. Możemy przedstawić poprawiony wątek, w naszych kategoriach słowa “lepiej”. Możemy sobie nawet zmienić zakończenie.

Zdarzało się, że fanficki, na które trafiałam, bardzo ciekawie eksplorowały treści, w które twórca właściwy się nie zagłębiał lub dawały głos pominiętym postaciom. Przyznaję, że niektóre z nich były kawałkiem naprawdę niezłego czytadła. I to nawet nie zahaczały o treści +18!

… i “fanfiction”

Wszyscy chyba znamy historię powstania 50 twarzy Greya. To nic innego niż fanfic Zmierzchu, który wymknął się spod kontroli. Dziś żyjemy w świecie, w którym ten tytuł funkcjonuje nie tylko jako książki, ale też cała seria filmów. Przykre? A no przykre, ale uwierzcie, że mogłoby być dużo gorzej. Zawsze mogło dojść do ekranizacji erotycznego fanfiction o klockach z Tetrisa, na które kiedyś trafiłam.

Opowiadania, w których fanki (bo najczęściej są to fanki) opisują swoje spotkanie z ulubionym celebrytą czy fikcyjną postacią to coś, z czym głównie kojarzymy fanfiction i co robi mu “złą prasę”. Jeszcze pół biedy jakbyśmy mieli do czynienia z grzecznymi i romantycznymi opisami trzymania się za rączkę, ale nie! Matko Bosko Częstochowsko, przy niektórych erotycznych wygibasach opisywanych przez rozbuchaną hormonami nastolatkę wymaganym jest zatrzymać się i wszystko sobie rozrysować. Nie wiadomo, czyja ręka jest gdzie, że już o innych kończynach nie wspomnę. Pozwolę sobie zacytować jeden z mniej bogatych literacko opisów (zachowując pisownię oryginalną), ale ostrzegam — za terapię nie zwracam:

“Ukucnełam i rozpiełam rozporek delikatnie.Tom wstał spodnie zjechały po jego nogach.Potem bokserki.Ujżąłam Toma penisa. Podniosłam sukienke i zdjełam majtki.Wbiłam się na „niego”.”

Jako ktoś, kto fanfica napisał, jestem pod wrażeniem, że tym dziewczynom to przechodzi przez klawiaturę! Ja od samego czytania mam ochotę na oczu kąpiel.

W kwasie.

Ale do rzeczy!

Dobra, zostawmy rozbuchane nastolatki w spokoju, i tak im nie łatwo. Jest, wśród nas internautów, wielu samozwańczych pisarzy, takich jak ja. Tych, którzy więcej opowiadają o tym, jak piszą, niż tak naprawdę piszą. Tak, o nas mówię.

Od dłuższego czasu planowałam, tworzyłam swoich bohaterów, świat, w którym mieliby żyć łącznie z historią i mitologią, ale czy coś tak naprawdę napisałam? Nie. Zaczęłam pisać, dopiero kiedy sytuacja zmusiła mnie do napisania fanfica. Wiedząc gdzie dzieje się akcja opowiadania i znając moich bohaterów, nie musiałam bawić się w żmudny proces budowania wszystkiego od podszewki.

Zanim na mnie naskoczycie — wiem, że to właśnie tworzenie od podstaw jest esencją pisania. Jednak często dopada nas “życie” i brak weny. Wtedy pasja staje się dodatkowym obowiązkiem i wiszącym nad głową ciężarem. Przestaje sprawiać frajdę. A możliwość po prostu pisania; takiego bez zastanawiania się płynięcia z falą tego, co wylewa się na klawiaturę, pozwoliło mi przypomnieć sobie, dlaczego chcę pisać! I ile daje mi to radochy!

Like toy soldiers

Jako dzieci bawiliśmy się już stworzonymi przez kogoś innego zabawkami. Będąc nieco starszym trochę głupio wziąć do ręki dwie lalki Barbie i realizować chodzące nam po głowie scenariusze. Pisanie fanfica pozwoliło mi na taką mentalną zabawę bez ryzyka zostania nakrytą z lalkami w rękach. Bo fanfiction to z założenia niepoważna forma literacka. Mało kto traktuje ją “na serio”, więc możemy pozwolić sobie na błędy i bycie śmiesznym. Nawet jeśli niespecjalnie. Jego krytyka nie boli tak, jak bolałaby krytyka treści, które są nasze od podstaw. Nie trzeba od początku bawić się w piękne słowa czy metafory. Tekst może być tak toporny, jak tylko chcemy. Przecież to tylko fanfic!

Pisząc swoje dzieło, nie zastanawiałam się nad formą, a raczej doskonale nią bawiłam. Próbowałam nowych rzeczy. Jak nie wychodziło, nie zajmowałam się poprawianiem. Pisałam dalej, ale już w inny sposób. Całość potraktowałam jako trening przed właściwym pisaniem. Bez stresu mogłam popełniać mnóstwo błędów i się na nich uczyć. Co dodatkowo pozwoliło mi nabierać większej pewności siebie jako pisarz.

George R. R. Martin nie lubi tego

Autor Gry o Tron, George R. R. Martin, jest jednym z najgłośniejszych krytyków fanfiction w Internecie. Twierdzi m.in., że pisanie o cudzych postaciach w cudzych światach nie rozwija wyobraźni i zabija kreatywność.

Znów powołując się na 50 twarzy Greya, wypadałoby się z nim zgodzić, ale panie Martin! Wszystko jest inspirowane czymś lub jest z czegoś, za przeproszeniem, bezczelne zajumane. Pan to się historią Europy nie zaczytuje, co? Twórcy podglądają się wzajemnie od zarania dziejów, a literatura zna przykłady fanficków, które nie obrażają jej swoim istnieniem. Mgły Avalonu to fanfic legend Króla Artura, Dom jedwabny fanfic Sherlocka Holmesa.

A Molier, który przerobił po swojemu Zwodziciela z Sewilli i kamiennego gościa Tirsa de Moliny pisząc Don Juana? Całe uniwersum Metra 2033? Miliony książek o sprzedawaniu duszy diabłu to czasem nie fanfiction o Fauście i Mefistofelesie? Fanfiction panie Martin. Fanfiction!

Zakazać fanfiction!!!!111oneoneone

Fanfiction samo w sobie nie jest złe. Nauczyłam się, że to tylko narzędzie w ludzkich rękach. Tak jak to nie broń zabija ludzi, tylko inni ludzie jej używający, tak samo, od każdego autora zależy, jak wykorzysta moc fanfica. Czy będzie to tylko sposób na zaspokojenie chuci i urzeczywistnienie swoich mokrych snów, czy może dobra zabawa i genialne ćwiczenia przed pisaniem właściwym? Cokolwiek by to nie było, kim jesteśmy, by krytykować?

Ja swojego fanfica napisałam w ramach prezentu. Całość należy do osoby obdarowanej i z tego powodu nie przyznam głośno, o czym była treść. Może kiedyś

A Wy co sądzicie o fanficach? Czytacie? Piszecie? Zgadzacie się z Martinem? O czym był najdziwniejszy, na jaki trafiliście? U mnie zdecydowanie te klocki z Tetrisa!

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Gaya DeguchiDominika D.Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dominika D.
Gość

Ja uważam, że fanfiction to idealna forma dla każdego początkującego pisarza. Można dzięki niemu znaleźć styl w jakim chce się pisać oraz swobodnie eksperymentować.
A takiego dziwnego fanfiction to jeszcze nie natrafiłam. Może mam szczęście.