Aktorzy, których kariery chcemy śledzić przez długie lata

Jakiś czas temu moja redakcyjna znajoma, Gaya, przedstawiła Wam listę 7 najbardziej obiecujących koreańskich aktorów, których znać powinien każdy zwolennik wschodniej kinematografii. Dzisiaj z kolei ja, Patryk wraz z moją wcześniej wspomnianą blogową koleżanką, przychodzimy do Was z listą 10 hollywoodzkich aktorów, których kariery chcemy oglądać jeszcze przez długie lata. Będą to zarówno nieoszlifowane diamenty amerykańskiego przemysłu filmowego, jak i stali bywalcy czerwonego dywanu mający swój aktorski prime przed sobą. Co jednak najważniejsze, są to ludzie, których z jakiegoś powodu lubimy, szanujemy i ubóstwiamy oglądać na srebrnym ekranie. 

Kariery warte uwagi

10. Timothee Chalamet 

Patryk: Timothee swoją karierę rozpoczął w telewizji. Szybko jednak, bo po zaledwie dwóch serialach (Law & Order, Homeland) postanowił spróbować swoich sił na wielkim ekranie. Pomimo stosunkowo krótkiej kariery nowojorczyk może pochwalić się zarówno występami u największych hollywoodzkich reżyserów (Diuna Denisa Villeneuve, Intestellar Nolana), jak i w mniejszych, nieźle ocenianych dramatach (Call Me by Your Name, Beautiful Boy). Nagromadzenie podobnych do siebie występów w dramatach spowodowało jednak, że Chalamet w popkulturowej bańce uzyskał łatkę „ładnego chłopca” i niczego poza tym. Czy aby na pewno słusznie?

Muszę przyznać, że przez długi czas niezbyt przepadałem za rolami Timothy’ego. Odrzucały mnie od niego kolejne, podobne do siebie występy, gdzie 24-latek miał po prostu „ładnie wyglądać”. Również nie podobał mi się jego bardzo krzykliwy fandom. Przełomowy okazał się netflixowski King. W nim Amerykanin w końcu pokazał, że nie boi się bardziej wymagających ról. Równie ważnym był jego angaż jako głównego bohatera Diuny. Jeśli sam Villeneuve w tak młodym wieku wybiera cię na protagonistę jednego ze swoich najważniejszych projektów w życiu, to musi stać przed tobą świetlana przyszłość!

Gaya: Co ładniejsze – jego włosy czy portfolio?

Patryk: A po co mam wybierać, najlepiej zabrać oba! 

9. Paul Dano

Gaya: Labirynt, Aż poleje się krew, Zniewolony. 12 Years a Slave, Człowiek-scyzoryk czy Okja to tylko kilka z ważniejszych tytułów kariery Paula Dano. Mimo tego o aktorze nie mówi się tak dużo, jak mówić się powinno. Całe szczęście to może się zmienić, bo w nadchodzącym The Batman Matta Reevesa zagra Człowieka Zagadkę. Nowojorczyk nie wybiera łatwych ról, a nawet mam wrażenie, że im dziwniejsze postaci przychodzi mu grać, tym lepiej się sprawdza.

Nominowany do Emmy, BAFTY i Złotego Globa na razie wciąż czeka na statuetkę ze swoim imieniem. Nie tylko w kategoriach aktorskich, bo Paul Dano bawi się również w reżyserkę. W 2018 roku premierę miała Kraina wielkiego nieba, film, do którego napisał również scenariusz. Zagrali w nim m.in. Carey Mulligan i Jake Gyllenhaal.

Niby zawsze gdzieś w tle, niby na drugim planie, ale po seansie występy Paula Dano pozostają w pamięci. Ma zadatki na zostanie etatowym złoczyńcą lub antybohaterem Hollywoodu.

8. Alex Høgh Andersen

Gaya: Alexa poznałam w Wikingach, gdzie od czwartego sezonu wciela się w najmłodszego z synów Ragnara, Ivara the Boneless. Młody aktor, ze znikomym doświadczeniem, przejmujący stery po gwieździe serialu, Travisie Fimmelu, z miejsca stając się praktycznie głównym bohaterem? Wyzwanie! A do tego rola kalekiego Ivara była bardzo wymagająca fizycznie, szczególnie na początku, zanim zmajstrował sobie nogi.

Jednak Alex poradził sobie znakomicie, kradnąc show pozostałym członkom obsady. Gra z dużą lekkością, świetnie balansując między charyzmatycznym, przerażającym liderem a zagubionym i wrażliwym samotnikiem, szukającym miłości oraz zrozumienia. To, że ma również talent komediowy można zobaczyć w mockumencie Koldt på toppen.

Aktualnie aktor nie może pochwalić się filmografią zbliżoną do kolegów i koleżanek z listy, ale dlatego na nią trafił. Nie, żebym liczyła, że Duńczyk czyta Leniwą Popkulturę. To są po prostu moje modły do Odyna, by Alex przestał brylować na InstaStory, i wrócił do aktorskiej kariery.

7. John David Washington 

John swój pierwszy hollywoodzki występ zaliczył dość młodo, bo w wieku 7 lat. Pojawił się jako jeden z uczniów harlemskiej podstawówki w filmie Malcolm X. Co ciekawe, w tej samej produkcji, główną rolę zagrał jego ojciec – Denzel. Niby tylko rola trzecioplanowa, ale powiedzmy sobie szczerze: kto nie chciałby choć stanąć na planie filmu Spike’a Lee? Następne lata swojego życia poświęcił futbolowi amerykańskiemu. W 2015 jednak wrócił do kariery filmowej wraz z rolą w kręconym dla HBO serialu Ballers. Po drodze zagrał jeszcze w paru mniejszych produkcjach takich jak Love Beats Rhymes, Monsters and Men czy All Rise. Ostatecznie w 2018, po wyśmienitym występie w BlacKKKlansman, Washington Junior zaczął być rozpoznawalny przez niedzielnego widza. Tegoroczny Tenet tylko wzmocnił argumentum ad kojarzum. 

Wyjście z cienia własnego ojca zawsze jest cholernie trudne. Potwierdzi Wam to zarówno Luke Skywalker, jak i John D Washington. Co jednak najciekawsze, obu się to ostatecznie udało. Luke’owi za pomocą opanowania i empatii. Johnowi natomiast dzięki odpowiedniemu dobieraniu ról, odnajdywaniu się zarówno w komediach, jak i dramatach oraz hektolitrom niewymuszonej charyzmy. Czy uda mu się przebić Washingtona Seniora? Nie mam pojęcia. Czy spali zwłoki Pana Denzela w Endorskim lesie? Mam nadzieję, że nie! Jedno jest jednak pewne – o Davidzie usłyszymy jeszcze nie raz i na pewno nie jako o „synu Washingtona”.

Gaya: A mi się coś pomieszało i myślałam, że to syn Morgana Freemana …

Patryk: David byłby wtedy, technicznie rzecz biorąc, Jezusem.

6. Henry Cavill

Pomimo postury typowej dla amerykańskich aktorów akcyjniaków z lat 90., Cavill jest, pierwszym na tej liście owocem brytyjskiej myśli kinematograficznej. Jednak nie tylko jego pochodzenie jest interesujące. Co by nie mówić, rozpoczęcie aktorskiej kariery od włosko-kanadyjskiego thrillera Laguna jest dosyć… niecodzienne. Ostatecznie Henry okazał się bardziej Inter niż Mediolan i odbył lot w jedną stronę do Miasta Aniołów… By ponownie angażować się w dosyć nietypowe projekty! 8274 część Hellraisera z podtytułem Hellworld, musical na podstawie baśni o czerwonym kapturku  – Red Riding Hood… I długo by wymieniać, w co jeszcze! Wreszcie w 2013 przyodział czerwoną pelerynę, by pomimo miałkości samego filmu (Man of Steel) zostać zapamiętanym przez fanów jako najlepszy Superman w historii. Do tego występ w 6 części Mission Impossible czy odegranie samego Geralta z Rivii w serialowym The Witcher z pewnością przysporzyły mu wielu nowych fanów.

Henry Cavill to aktor niesamowicie wszechstronny. Potrafi wprost idealnie odegrać zarówno ciepłego i niosącego nadzieję superbohatera, jak i cichego zabójcę potworów. I do tego TA SZCZENA. Najlepsze w Henryku Cavillskim nie jest jednak to, co wyczynia na planie, a to, co robi poza nim. Wrzuci fotkę z pjeskiem, pyknie w Warcrafta, pomaluje figurki z Warhammera, złoży kompa na streamie i tak dalej. Pan Cavill obok Chrisa Pratta czy Keanu Reevesa jest chyba najbardziej „naturalną” personą w całym Hollywood, która potrafi zejść  z gwiazdorskiego piedestału bez grama zwątpienia czy wstydu. A piedestału życzę Mu z całego serca, tylko może nie gwiazdorskiego, a aktorskiego i żeby stał na jego szczycie przez długie lata!

Patryk: Za B Jordana wrzucę Cavilla. Bo stwierdziłem, że jest piękniejszy człowiekiem.


Gaya: Zgadzam się, jest piękny!

5. Adam Driver

Adam w przeciwieństwie do swoich poprzedników, aktorskiej kariery nie rozpoczynał w telewizji czy na srebrnym ekranie, a w teatrze. Po nowojorskim Broadwayu zaliczył parę mniejszych krótkometrażowych oraz serialowych występów, których późniejszym zwieńczeniem okazało się HBO’wskie Girls. Następnie samolot do LA, J. Edgar, Lincoln, parę komediodramatów i w 2015 mamy Kylo Rena. Pan Driver jednak, zamiast hamulca postanowił wrzucić trójeczkę… a nawet rakietę! Wyśmienity BlacKKKlansman, uroczo śmieciowe The Dead Don’t Die czy netflixowskie arcydzieło Marriage Story to tylko niektóre z produkcji, w jakich Adaś wziął udział od premiery 7 epizodu Star Wars. 

Moje pierwsze zetknięcie z osobą Drivera miało miejsce właśnie przy okazji premiery Star Wars: The Force Awakens. Przyznam, że wtedy bardzo sceptycznie podchodziłem do naszego Kylo. Dopiero z czasem zrozumiałem, że dokładnie o to chodziło w tej postaci, a The Last Jedi tylko utwierdziło mnie jak interesujący, niejednoznaczny i rozdarty wewnętrznie jest nasz rycerz Ren. Ogromna w tym zasługa samego Adama. Zarówno w Gwiezdno Wojennych sequelach, jak i masie innych filmów potrafił zagrać wybitnie oraz wykrzesać z siebie praktycznie natychmiastową chemię, nieważne czy partnerowała mu Daisy Ridley, czy Scarlett Johansson. Do tego ta przecudowna gra ciałem oraz głosem – nic tylko czekać na kolejne projekty z długowłosym ex-żołnierzem w roli głównej. 

4. Brie Larson

Panią Larson można nazwać artystą, prawie że kompletnym. Mając 6 lat, stawiała swoje pierwsze aktorskie kroki, grywając w jednym z kalifornijskich teatrów. Dwa lata później o nazwisku Larson zaczęło robić się głośno przy okazji jej występu w skeczu pt. „Malibu Mudslide Barbie” w jednym z odcinków „The Tonight Show with Jay Leno”. Następnie, jak większość nastoletnich aktorek, zaczynała od mniejszych ról w sitcomach oraz tanich familijnych komedyjkach, w międzyczasie wydając swoją pierwszą (i ostatnią) płytę „Finally Out Of P.E.”.  Wrota do wielkiej kariery uchyliły się przed Brie dopiero w 2015 przy okazji jej wyśmienitego występu w oscarowym dramacie „Room”. Później nie dość, że stanęła twarzą w stopę z samym King Kongiem, to jeszcze zagrała i wyreżyserowała własny pełnometrażowy film „Unicorn Store”, by koniec końców dogadać się z Disneyem i być odtąd znana jako Kapitan Marvel. Istna kobieta renesansu!

Na planie profesjonalna i charyzmatyczna, poza nim niesamowicie zabawna i do bólu pozytywna. Brie Larson jest obecnie jedną z najbardziej charakterystycznych person Hollywood. Tańczy, śpiewa, aktoruje, kręci filmy i gotuje. Do tego założyła ostatnio własny, przeuroczy kanał na YouTube gdzie możemy zobaczyć jej między projektową codzienność od kuchni. Co jednak najciekawsze i godne pochwały w postaci pani Larson – nie boi się ona wyrażać własnego zdania odnośnie do tematów spornych i nacechowanych politycznie. Jedni to lubią, drudzy nie, jednak moim zdaniem chęć określenia osobistego stanowiska jest znacznie lepsza od „bezpiecznej” ciszy. 

Gaya: Gdybyś miał zatrzymać III Wojnę Światową jedną przesyłką – co by się w niej znajdowało?

Patryk: Odcinek Brie z Animal Crossing i szczeniaczki… dużo szczeniaczków. 

3. Tom Holland

Nasze podium otwiera nie kto inny jak Tom „Spoilermaster” Holland. Początkowo wiązał swoją przyszłość przede wszystkim z tańcem, jednak szybko dostrzeżono w nim również talent aktorski. Od musicali przez dubbingi dla studia Ghibli po aktorski debiut w szeroko nagradzanym „Impossible”. A wszystko to nie mogąc jeszcze kupić legalnie energetyka! Następne aktorskie role naszego poczciwego Brytyjczyka były dosyć zróżnicowane – dramaty, przygodówki a gdzieś między nimi wpadł nawet thriller. Ostatecznie w 2016 Tom podpisał cyrograf, upoważniający go do widnienia na tapecie co drugiej nastolatki, w postaci dołączenia do MCU jako człowiek pająk. Po „Civil War” okazało się biletem w jedną stronę do świetlanej kariery. „The Current War”, Spider Man, „Pilgrimage”, dwie części Avengers, Spider Man, „The Devil All The Time” a na horyzoncie majaczy ekranizacja Uncharted oraz… kolejny Spider Man!

Tom w pewnym momencie był bardzo blisko zachorowania na syndrom Chalameta. Po tym, jak zaprezentował nam najlepszego Spideya, jaki bujał się po tej Ziemia, jego twarz była częściej kojarzona z nazwiskiem Parker niż Holland. Anglik mógł na spokojnie zacząć odcinać kupony i grać zabawnego, pomocnego fajtłape do końca swoich dni. Szybko jednak zademonstrował nam jak profesjonalnie mieć ciastko i zjeść ciastko. Idealnym tego przykładem jest już wspominane „The Devil All The Time”. Kolejne bójki, spalone szlugi i wypowiedziane przekleństwa mistrzowsko rujnują obraz friendly neighborhood Spidermana, do którego wrócimy przy okazji trzeciej odsłony przygód ścianołaza. Pan Holland ma bez wątpienia jedną z najlepiej prowadzonych karier w obecnym Hollywood. Nic tylko czekać gdzie go ona ostatecznie zaprowadzi!

Gaya: Fun fact: dzięki zawartości wapnia i cynku oraz witamin D, E i B Tom Hochland plasuje się również w czołówce produktów wpływających na pozytywne samopoczucie. Nie da się go przedawkować!

2. Zendaya 

Piosenkarka, modelka, tancerka, najlepiej ubrana kobieta 2018 a w wolnych chwilach aktorka – i to jaka! Zendaya już od najmłodszych lat udzielała się aktorsko uczęszczając do teatru w jej rodzinnej miejscowości Orinda. Co ciekawe, jej pierwszym profesjonalnym kontraktem był jednak ten w branży modelingowej. Jakiś czas później młoda Daya zaczęła udzielać się coraz częściej zarówno muzycznie (debiutancki singiel „Swag It Out”), jak i aktorsko (sitcom „Shake It Up”). A w 2012 zaliczyć swój pierwszy filmowy występ, w Disneyowskiej produkcji „Frenemies”. Następne kroki jej kariery kręciły się głównie wokół Disney Channel oraz tańca. Wszystko zmieniło się w 2017, kiedy to otrzymała ofertę odegrania MJ w Spider Manie Homecoming. Od tego momentu kariera Dayi naprawdę nabrała rozpędu, a ona sama z gwiazdeczki Disneya stała się aktorką najwyższej klasy co potwierdziła, chociażby w serialu „Euphoria” za występ, w którym otrzymała m.in. nagrodę Emmy.

Zendaya jest aktualnie chyba najgorętszym kobiecym nazwiskiem w Hollywood. Nie ma w tym nic dziwnego. Przyciąga do ekranu nie tylko swoją urodą, ale i bezbłędnym aktorskim wyczuciem. Każdy pojedynczy gest, mina, postawa ciała, bądź zmiana tonacji głosu dopełniają jej idealną aktorską kreację nieważne, czy jest to kolejny Spider Man, czy The Greatest Showman. Dosłownie jakby dwudziestoczterolatka urodziła się na planie filmowym ze scenariuszem w dłoni. Do tego angaże w rolach pierwszoplanowych w takich filmach jak Diuna czy Malcolm & Marie tylko potwierdzają jak utalentowaną, dojrzałą i ukształtowaną jak na swój wiek aktorką jest Zendaya. Czyżby była zaprzeczeniem zasady, iż każdy diament wymaga oszlifowania?

1. Robert Pattinson

Gaya: Choć karierę rozpoczął w hitowych seriach jak Harry Potter i Zmierzch, Robert Pattinson wydaje się kompletne nie pasować do hollywoodzkiego typu ślicznego, grzecznego chłopca z sąsiedztwa. Od początku kariery nie dbał o to, jak będzie postrzegany przez tłumy. Naśmiewał się z roli Edwarda, wymyślał dziwne historie w trakcie wywiadów. Niedawno nawet ucieszył się z niezadowolenia niektórych fanów, że zostanie Batmanem. Po Zmierzchu pożegnał mainstreamowe kino i zajął się pracą z mniej znanymi filmowcami, wybierając produkcje niezależne, ale dużo lepiej przemyślane. A przede wszystkim dające mu możliwość pokazania, że ma talent aktorski. Brawa dla tego pana!

Od wampira po nietoperza, Robert nie gonił za poklaskiem tłumów, bardzo wybrednie przebierając w scenariuszach. Jak sam twierdzi, nikt nie oferował mu ciekawych projektów, więc zakasał rękawy i szukał osobiście. Gdy Hollywood patrzyło na umięśnionych kulturystów, Robert podtrzymywał swój antymacho wizerunek. Teraz to on śmieje się jako ostatni, grając sobie na przykład u Nolana w Tenet. Szykuje się też do roli Mrocznego Rycerza (ja i Patryk przebieramy nogami w oczekiwaniach). W międzyczasie tym, którzy wciąż uważają, że Pattinson to zły aktor polecamy sprawdzić takie filmy jak: Rover, Good Time, Król, High Life, Diabeł wcielony czy Lighthouse (Patryk szczególnie poleca) 

Kariera Roberta Pattinsona już teraz jest jedną z najciekawszych do obserwowania, a coś nam się wydaje, że Bobby dopiero się rozkręca.

Patryk: Kocham i polecam!

Kariery na miarę

Wymienieni przez nas aktorzy i aktorki to ludzie młodzi, piękni, zdolni i pełni potencjału. Czy wśród nich są nowi Meryl Streep i Tom Hanks? Dziś ciężko prorokować, ale właśnie dlatego kariery tej dziesiątki warto śledzić, aby się przekonać. Jak zawsze przypominamy, że lista jest subiektywna, więc zapraszamy do tworzenia i dzielenia się własnymi propozycjami. Kogo Wy planujecie oglądać przez najbliższe lata? A może na kogoś z nich nie dacie rady patrzeć? Dzielcie się z nami w komentarzach na stronie oraz na naszym fan page’u

Gaya: To niezwykle miłe zainspirować redakcyjnego kolegę. Bardzo sympatyczny był też gościnny udział przy pisaniu tego tekstu. Dzięki Patryk! Mimo dzielącego nas pokolenia kłótni przy tworzeniu listy nie było, a miejsce pierwsze przyznaliśmy głośno wspólnie fangirlując. Dodatkowo, wspólne pisanie zachęciło mnie do bliższego przyjrzenia się karierom panów Hollanda i Chalamet. 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments