7 ciekawostek ze świata Marvel Comics. Encyklopedia superbohaterów.

InDesign PDF Preset: Penguin_PDF_Jackets_Coated39

W roku 1939 rodzi się jako Timely Comics, w 1947 przeradza w Magazine Management. Wreszcie, 58 lat temu, w 1961 roku zaczyna funkcjonować pod wiele mówiącą nazwą –  Marvel Comics. Nie ma na tym świecie osoby, która jej nie kojarzy – czy to za sprawą komiksów, kreskówek czy prężnie rozwijającego się MCU (Marvel Cinematic Universe), które zachwyca koneserów kinematografii. W niniejszym artykule chciałbym przedstawić Wam siedem ciekawostek z uniwersum super-herosów, o których mogliście nie wiedzieć. Zapraszam!

Ciekawostka #7 – Coś się kończy, coś zaczyna!

Wszyscy lubimy mieć swój własny porządek. Jeśli jest coś policzalnego i występuje w ogromnej, często przytłaczającej ilości, najłatwiej zwyczajnie to posegregować. Jedni preferują ułożenie kolorami, inni tematyczne, alfabetyczne, a nierzadko chronologiczne. To ostatnie jawi się najczęściej w popkulturze i pozwala na najdokładniejsze zrozumienie biegu konkretnych wydarzeń w serialach, powieściach oraz filmach. Dla przykładu, dużo przystępniejszym dla nowego widza, będzie obejrzenie sagi Star Wars w kolejności 4-5-6-1-2-3, zakrawa to o pewien absurd, ale tak właśnie jest.

Tę samą drogę segregacji obrano w przypadku przedstawienia uniwersum Marvela, o którym powiedzieć, że jest rozległe, to nie powiedzieć właściwie nic. Oś czasu została poszatkowana na 6 części. Każda z nich oznacza jedną epokę i tak, od najstarszej, wyróżniamy: Złotą Epokę, Epokę Atlasu, Epokę Marvela, Brązową Epokę, Współczesną Epokę oraz aktualnie funkcjonującą – Epokę Bohaterów. Wszystkie zaczynały się i kończyły (oprócz rzecz jasna bieżącej) wydarzeniami, które miały kolosalny wpływ na cały wykreowany świat. Tak dla przykładu, Współczesna Epoka rozpoczęła się wraz z Masakrą Mutantów, natomiast Brązową Epokę rozpoczęła Wielka Wojna Światów. Zachęcam do zapoznania się z całą osią czasu, bo daje to swego rodzaju przejrzystość. Porządkuje nieco ten ogromny świat wykreowany przez Stana Lee i spółkę.

Ciekawostka #6 – Kapitan Ameryka: zaginiony syn Odyna!

Każdy fan Thora wie, czym jest Mjolnir. Ten mityczny, nordycki młot daje posiadaczowi prawie nieograniczoną władzę nad pogodą w skali globalnej. Może wywołać deszcz, wiatr i oczywiście – gromy (staronord. Thor)! Oprócz tego umożliwia teleportację, otwieranie między-wymiarowych przejść oraz wywołanie katastrof naturalnych. Przydatne cacko.

Czy wiedzieliście jednak, że Thor nie był jedyną osobą, która dowiodła godności dzierżenia owej broni? Oprócz niego posługiwać się Mjolnirem potrafili także między innymi: Red Norvell (śmiertelnik pod wpływem Lokiego), Jane Foster (była dziewczyna Thora, która przejęła po nim młot) oraz… Kapitan Ameryka, który dowiódł tym samym, że jest godnym sojusznikiem boga gromów i osobą o wręcz boskiej sile.

Ciekawostka #5 – Pikachu z Hell’s Kitchen!

Przygody Matta Murdocka przeżywają aktualnie złoty okres za sprawą ogromnego sukcesu serialowej adaptacji spod skrzydeł Netflixa. Wszystkie trzy sezony utrzymują bardzo wysoki poziom, a sama seria uznawana jest za najlepszą odcinkową produkcję Marvela. Gdy myślimy „Daredevil”, w głowie rysuje nam się postać w charakterystycznym, czerwonym stroju, który przywodzi na myśli kolory piekieł i ognia. Nic w tym dziwnego. Strój ten funkcjonuje przy owej postaci już od roku 1965.

Warto jednak wspomnieć, że pierwszy samodzielny komiks poświęcony postaci Diabła z Hell’s Kitchen pojawił się na rynku już w 1964! Co działo się przez ten rok? Jak wyglądał bezwzględny bohater przez pierwsze miesiące swojego istnienia? Cóż, jego przebranie składało się w głównej mierze z koloru żółtego, a czerwień okrywała zaledwie tułów, rękawice i buty. Daredevil wyróżniał się strojem przypominającym nieudany cosplay Pikachu aż do wspomnianego roku 1965.  Wtedy też, w siódmym numerze swoich przygód, odział się w czerwień do walki z Namorem.

Ciekawostka #4 – Czy to ptak, czy to samolot? Nie, to… Goblinolatacz!

Ah, Goblin, Goblin! Antagonista, który stał się nieodłączną częścią prawie każdego nowego tworu o Spider-Manie. Jest dla Człowieka-Pająka tym, kim Joker dla Batmana. Charakterystyczny gobliński wygląd, zbroja na wzór futurystycznego czarnoksiężnika i ten genialny Goblinolatacz! Świetnie zaprojektowany, zmechanizowany nietoperz. Należy jednak nadmienić, że początkowo, przed całkowitym przebudowaniem, wyglądał jak odrzutowa miotła. I bynajmniej nie był to Nimbus 2000. Do całkowitej zmiany zainspirowała naszego złoczyńcę chęć wprowadzanie lepszej zwrotności oraz przekroczenie szklanego sufitu prędkości.

Już po zmianie na latacz, który wszyscy doskonale kojarzymy, Goblinowi udało się zwiększyć prędkość do 180 km/h! To może robić wrażenie. Dodatkowo ciekawostką jest to, że zasięg jednego lotu dochodził do 130 km. Sam złoczyńca utrzymywał się na swoim środku transportu przy pomocy magnetycznych wspomagaczy. Jestem śmiertelnie ciekaw, kiedy fikcja okaże się rzeczywistością, a my sami będziemy przemieszczać się przy pomocy latających desek. Chętnie przeleciałbym się takim nietoperzem, chociaż… przy nieco mniejszej prędkości.

Ciekawostka #3 – Nietypowy sojusz!

Filmowa adaptacja Venoma wzbudziła w ubiegłym roku liczne kontrowersje. Z jednej strony byli ludzie, którzy bronili filmu Rubena Fleischera, a w opozycji do nich stali fani komiksowego uniwersum wytykając liczne błędy i niespójności względem oryginału. Ostatecznie film kojarzy się raczej z negatywnym wydźwiękiem, choć twórcy nie mogą narzekać. Box office jest klarowny – 855.2 mln dolarów. Czarny Symbiot dał radę.

Pomimo odwiecznego konfliktu Petera Parkera z Venomem (Eddiem Brockiem), ten pierwszy zmuszony był jeden jedyny raz poszukać pomocy u drugiego. Wszystko za sprawą Carnaga. Przeciwnika, który okazał się dla Człowieka-Pająka zbyt potężny, aby mógł mu stawić czoła w pojedynkę. Początkowo współpraca prezentowała się zaskakująco dobrze. Wszystko do czasu. Venom, niesiony swoją naturą, zaatakował niespodziewanie Spider-Mana. Sojusz został momentalnie zerwany. Nie zmienia to faktu, że przez pewien czas byliśmy świadkami tego, że nawet na tak wysokim szczeblu wspólny wróg może połączyć nawet największe skrajności.

Ciekawostka #2 – Mokre początki!

Podobno życie na ziemi miało początek w wodzie. Tego uczyli nas od najmłodszych lat na lekcji przyrody. Wszyscy znamy wielu potężnych bohaterów, możemy wymieniać ich dziesiątki, ale ilu wie, kto był tym pierwszym? Tym, który wyprzedził Kapitana Amerykę, Wonder Woman i Thora?

Namor Sub-Marine, bo o nim mowa. Syn księżniczki Atlantydy i dowódcy ekspedycji badawczej, Leonarda McKenizego przyszedł na świat w podwodnym królestwie. Imię jego oznacza „Mściwego Syna”, a genetycznie jest potężnym połączeniem homo sapiens oraz homo mermanus. Przez swoją odmienność miał trudne dzieciństwo, ale pomimo tego wyrósł na prawego mieszkańca Atlantydy. Na koniec warto dodać, że przez zaburzenia jego biologii, dochodziło w nim do wahań psychologicznych. Za sprawą tego, raz był przyjacielem ludzi, aby innym razem zabijał ich bez wyrzutów sumienia.

Ciekawostka #1 – Droga Iron Mana!

Jego zbroję kojarzymy wszyscy. Charakterystyczna i niezwykle potężna broń stworzona przez miliardera jest jednym z symboli całego uniwersum. Mało kto jednak wie, że przez lata Tony posiadał całe multum różnych odmian swojej zbroi oraz rozszerzeń dla niej. Pozwolę sobie przybliżyć Wam te, które były swego rodzaju „kamieniami milowymi”.

Nie mogę zacząć inaczej niż od wspomnienia pierwszego modelu. Zapewniał on doskonałą ochronę użytkownika, ale odbywało się to kosztem spadku szybkości i komfortu użytkowania. Co więcej, jej rozmiar a także wymagania energetyczne znacząco obciążały słabe serce Starka. Pod wdzięczną nazwą „Golden Avenger” kryła się zbroja, która przypominała… C3-PO! Kolejny ważny, sygnowany był numerem 4. Ten, bardzo mocno przypominający dzisiejszy kostium, model był przez Starka używany najdłużej. Kolejna chronologicznie, zbroja numer 5, była pierwszą specjalistyczną. Napędzana energią termojądrową, przystosowana do pełnego funkcjonowania w kosmosie. Nie straszne były jej zero absolutne, problemy grawitacyjne, a nawet promieniowanie. Innym ważnym modelem był numer 13. Pierwsza całkowicie zintegrowana zbroja, która umożliwiała dowolne dostosowanie funkcji w zależności od zagrożenia. Zdecydowanie duży krok dla naukowca. Wreszcie, dzisiejszy standard, model 61, zwany też Zbroją Prime. Łączy w sobie szybkość, siłę i odporność, a nam wszystkim rysuje obraz dzisiejszego Iron Mana. Jak do tej pory najdoskonalsza i najbardziej uniwersalna. Pozostaje czekać, aż Tony zdecyduje się na stworzenie kolejnych, jeszcze lepszych i bardziej innowacyjnych typów!

Podsumowując.

Wszystkich zbroi było znacznie więcej, a informacje o nich, jak i innych ciekawostkach znajdziecie w świetnie wydanej Encyklopedii Ultimate Marvel, która jest perfekcyjnym kompendium wiedzy o całym uniwersum. Bez wątpienia, pozycja obowiązkowa na półce każdego fana. Będąc po lekturze, mogę z pełną świadomością stwierdzić, że zbliżyłem się do świata super-bohaterów jeszcze bardziej niż wcześniej. Poznałem fakty, o których nie miałem pojęcia i przypomniałem sobie te, które odeszły w zapomnienie. Doskonała podróż w czasie. Za dystrybucję w naszym kraju odpowiada Egmont, którym bardzo mocno dziękujemy za możliwość zapoznania się z owym wydaniem. Swój egzemplarz możecie nabyć, na przykład, za pośrednictwem strony internetowej Świat Komiksu. Zdecydowanie warto.

Gdy kończę pisać ten tekst, od śmierci Stana Lee minęło zaledwie 1,5 miesiąca. Wielki artysta odszedł, pomimo sędziwego wieku, dość niespodziewanie 12 listopada 2018 roku. Przeżył 95 wiosen. Nie był to jednak artykuł poświęcony wybitnemu twórcy, ale poczułem się zobowiązany, aby o nim wspomnieć. Jak mogliście się przekonać, nie wykreował on fikcyjnej krainy, ani nawet zmyślonego świata. Stan Lee stworzył ogromne uniwersum, całe wymiary różnych wszechświatów. Wszystkie pełne niespodzianek i zagadek. Wierzę, że będziemy mogli je dalej eksplorować pomimo odejście ich ojca. Spoczywaj w spokoju, Mistrzu.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: