6 najlepszych premier w 2020. Na który film czekamy najbardziej?

I tak oto nastał  2020, a wraz z nim nowe gry, seriale oraz filmy. Dzisiaj skupimy się właśnie na tych ostatnich. Gdy inni po nadejściu nowej dekady kupują karnety na siłownię, podsumowują ostatnie 365 dni czy leczą sylwestrowego kaca, ja postanowiłem dla Was… Wyliczyć, aż do sześciu (na więcej niestety nie pozwala mi profil humanistyczny).

Zastanawiacie się, które produkcje w 2020 warto obejrzeć i na jaki Film zdecydowanie czekam najbardziej? O tym więcej w tekście. Zapraszam!

6. Venom 2

Nie mogłem zacząć tej listy inaczej niż od drugiej części przygód chyba najbardziej znanego przeciwnika Spider Mana. W przeciwieństwie do moich kolegów z redakcji czy krytyków punktujących każdą kolejną scenę, pierwszy Venom  mi się naprawdę podobał! No dobra, “podobał” to może za duże słowo. Jest jednym z moich ulubionych guilty pleasure, głównie z powodu fantastycznego występu Toma Hardy’ego. Odmóżdżacz idealnie komponujący się z popołudniem po ciężkim dniu w pracy.

venom carnage marvel film

Na sequelczekam nie tyle z nadzieją, że będzie dobry,  ile z ciekawością. Czy przygody kosmicznej mazi po sukcesie pierwszej części film odważą się pójść w stronę czegoś nowego? Mam nadzieję, że twórcy nie wybiorą prostszej ścieżki, czyli bezpiecznej, schematycznej jatki dwóch glutów w CGI, którą teasowano nam już po napisach jedynki. Dobrą wiadomością jak najbardziej może być to, że na pokładzie pozostaje zarówno wcześniej wspomniany Tom Hardy, jak i Michelle Williams. Do tego miejsce niezbyt charakterystycznego Rubena Fleischera na stołku reżyserskim zajmuje Andy Serkis.

Reasumując. Więcej miejsca dla relacji Eddie – Venom czy pani Williams oraz trochę polotu u scenarzystów, a “Jad 2” może pobić poprzednika nie tylko pod względem finansowym, ale i jakościowym!

Premiera: 2 października

5. Kong vs. Godzilla

Chyba każdy z nas uwielbia oglądać, jak wielkie potwory dają po mordzie innym wielkim potworom. Wszystko w otoczeniu walących się budowli i na kinowym ekranie. Tym bardziej, jeśli mamy do czynienia z monstrami doskonale znanymi, nawet ludziom, którzy w popkulturze nie siedzą. Mowa tutaj oczywiście o mieszkańcu Wyspy Czaszki, King Kongu oraz japońskim, nuklearnym jaszczurze, Godzilli.

nowy film 2020

Kong Skull Island naprawdę przyjemnie się oglądało i to nie tylko z powodu zawsze pięknej Brie Larson. Z kolei po Godzilla King of The Monsters, pomimo niezbyt pozytywnego ogólnego feedbacku, osobiście wyszedłem naprawdę zadowolony. Okropny ludzki wątek i bezsensowną fabułę (która nie domagała na tyle, że jedyne co pamiętam, to Charlesa Dance’a mówiącego „Long Live The King”) rekompensowały mi cudowne sceny z  bestiami.

Co jednak łączy obie te produkcje, oprócz egzystowania w jednym uniwersum? Piękne ujęcia, zapierające dech w piersiach widoki oraz niesamowicie epickie starcia monstrów. I dokładnie tego oczekuję od nadchodzącego spotkania Konga z Godzillą. Mniej ludzi, więcej potworów, Panie Wingard, a może wyjść z tego wspaniały “popcorniak”!

Premiera: 11 marca

4. The Eternals

Mówiąc szczerze, po idealnej klamrze dla ostatnich jedenastu lat MCU, jakim było “Avengers Endgame” oraz fantastycznym epilogu, który działał genialnie również jako osobny film, czyli “SpiderMan Far From Home”, mój hype na kolejne Marvelki bardzo opadł. Zapowiedź jedynie dwóch filmów na ten rok, do tego pierwszy, poprzedzający wydarzenia przedstawione w ostatnich dwóch częściach Avengers, na trailerach wygląda jak kolejny generyczny film szpiegowski. To wszystko nie napawało mnie optymizmem.

Wtem dostajemy pierwsze informacje o drugiej produkcji – mało znany reżyser kręci film o drużynie bohaterów praktycznie nieznanych dla szerszego ogółu. Coś Wam to przypomina? Guardians of the Galaxy, wyszedł taki film parę lat temu… Podobno niezły. Tutaj jednak nie dostaniemy grupki kosmicznych przegrywów, a rasę półbogów stworzonych przez Celestiali, których losy będziemy poznawać na przestrzeni kolejnych wieków. Do tego w obsadzie Angelina Jolie czy znani z wyśmienitych występów, chociażby w “Grze o Tron” Richard Madden oraz Kit Harrington, których postacie niesamowicie polubiłem podczas pochłaniania kolejnych odcinków adaptacji martinowskiej sagi. 

Co z tego wyjdzie? Nie mam bladego pojęcia i chyba to jest najciekawsze. Jedno jest pewne – straciliśmy  Starka, dostaniemy dwóch nowych!

Premiera: 4 listopada

3. Birds of Pray

Birds of Pray And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn. Już sam tytuł brzmi niesamowicie interesująco, nie sądzicie? Kolejny film superhero na tej liście, w przeciwieństwie jednak do dwóch poprzednich, o tej produkcji wiemy o wiele więcej. Margot Robbie, Obi-Wan Ke… to znaczy Ewan McGregor i rechocząca hiena – tyle wystarczyło, aby moje geekowskie serduszko szybciej zabiło.

W materiałach, które dotychczas nam udostępniono, pasuje mi praktycznie wszystko – stylistyka, muzyka, humor. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to znikoma liczba scen z resztą naszych bohaterek. Chyba nawet samo studio zdało sobie sprawę, jak bardzo Harleycentryczny jest to film, dodając ten długaśny podtytuł. Byłby to duży problem w momencie, gdyby sama Harley wypadała słabo. Na szczęście jest wprost doskonała! Zwiastuny ukazują nam panią Quinn w końcu nie jako chodzące eye candy, a jako pełnoprawną postać z charakterem i motywacjami. Do tego jej sposób bycia nie został przeszarżowany. Dzięki Bogu nie zrobili z niej damskiego odpowiednika Deadpoola, a  stylówka jest palce lizać. Połączenie kiczu z przepychem niesamowicie pasuje do samej persony Harley, jak i stylistyki świata przedstawionego. 

Nie wierzyłem, że kiedykolwiek to powiem, ale pierwszy raz, od kiedy siedzę w tematyce superhero, bardziej czekam na tegoroczne projekty DC aniżeli Marvela. Dobra robota panie Hamada!

Premiera: 5 lutego

2. A Quiet Place: Part 2

A Quiet Place – jedni ten film uwielbiają, inni nienawidzą… Z kolei ja chciałbym mieć z nim dwójkę dzieci, mały domek na przedmieściach oraz psa. Więcej o tym, jak dobra jest to produkcja, znajdziecie w artykule o najlepszych filmach na Halloween – o tutaj.

Gdy dostaliśmy pierwsze informacje o tym, iż Paramount po cichu dłubie przy sequelu, byłem wprost wniebowzięty. Tak się składa, że ostatnio udostępniony został również wstępny teaser drugiej części A Quiet Place, dzięki któremu już w styczniu znam swój ulubiony tegoroczny horror!

Kontynuacja Cichego Miejsca nie tylko opowie nam dalsze losy rodziny Abottów, której głową po wydarzeniach z jedynki zostaje Evelyn, ale także w jakimś stopniu ukaże, jak rozpoczęła się cała apokalipsa. Boję się, czy odarcie z tajemnicy pochodzenia naszych wyczulonych na dźwięk monstrów nie odbierze tajemniczości światu przedstawionemu, w który zostaliśmy tak bezpardonowo wrzuceni w części pierwszej. Z drugiej jednak strony: zarówno mnie, jak i masę innych fanów Cichego Miejsca naprawdę ciekawi co się stało, że cała Ameryka, a może i świat, musi być cicho. A propos bycia cicho, mam  wrażenie, że w A Quiet Place 2 – wbrew tytułowi – dostaniemy o wiele więcej słownych interakcji. Motyw kompletnej ciszy w jedynce był totalnie w punkt, jednak moim zdaniem na dłuższą metę może męczyć, więc taka decyzja byłaby jak najbardziej na plus.

Gęsty klimat, Emily Blunt i potwory z piekła rodem – czy to wystarczy, aby zawojować 2020? Jedno jest pewne, o tym filmie na pewno nie będzie cicho!  

Premiera: 18 marca

1. Jojo Rabbit

I tak dochodzimy do końca tej listy. Odhaczyliśmy kosmicznego gluta, gigantyczne potwory, marvelowskich półbogów, Harley Quinn z koleżankami oraz kuloodporne „Demogorgony”, aby zakończyć na… nastoletnim członku Hitlerjugend? 

Jojo Rabbit na pierwszy rzut oka wygląda na groteskową komedię o Trzeciej Rzeszy z pewnym austriackim akwarelistą w roli głównej. Wiecie, żarty o Adolfie zawsze bawią, a w trailerze dostajemy scenę, w której nasz Fuhrer dosłownie zjada głowę jednorożca. Jednak za drugim, trzecim odtworzeniem zwiastuna da się wyłapać, że „Jojo Królik” to tak naprawdę idealnie wysmażona satyra na temat tego, jak zakłamani, megalomańscy, a przy tym niekompetentni byli naziści na czele z Hitlerem. Satyrę tę serwuje nam Taika Waititi, człowiek, który, czego by nie dotknął, zamienia w złoto. Wspomnieć można chociażby genialne Thor Ragnarok czy jeden z odcinków Mandaloriana, który jest chyba najlepszy w całym sezonie.

Taike uwielbiam nie tylko za specyficzne poczucie humoru, które totalnie do mnie trafia, ale również po prostu za to, jakim człowiekiem jest. Idealnie ilustruje to wcześniej wspomniany Thor Ragnarok w wersji z komentarzem reżyserskim. Nie trudno  więc się domyślić, że na każdy jego kolejny film czekam z wypiekami na twarzy. Nie inaczej jest i tym razem. Do tego bardzo przyjemna obsada ze Scarlett Johansson na czele oraz sześć nominacji oscarowych, w tym jedna za najlepszy scenariusz adaptowany.

Wszystko to zapowiada genialny film, na którego seansie będę się świetnie bawić.

Premiera: 24 stycznia 

Coś się kończy coś się zaczyna

Może i 2020 nie prezentuje się tak okazale, jak jego poprzednik (za często nie dostaje się Avengers Endgame i Rise of The Skylwalker w jednym roku) to i taka sądzę, że będziemy mieli w czym wybierać.

Oczywiście w topce tej nie wymieniłem wszystkich tegorocznych filmów, które w jakiś sposób mnie zainteresowały. Zwyczajnie  siedzielibyśmy tutaj do wieczora… albo rana, a w przeciwieństwie do FBI nie mam pojęcia, o której to czytacie. Tak czy inaczej, mam nadzieję, że już wiecie, przy okazji jakich premier zejdę z gałęzi i ruszę tyłek do kina. Może nawet napiszę coś na nasz Fanpage – Leniwa Popkultura, kto wie. 

A Wy, na co czekacie? Może któraś z produkcji w moim rankingu jest również waszym kinowym celem na najbliższe dwanaście miesięcy? Piszcie w komentarzach! Tymczasem ja lecę obejrzeć Irlandczyka, kiedyś w końcu wypada. Do następnego razu! 

Martin co ty robisz? Odłóż te CGI! O Boże o Ku…

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments