5 powodów, dla których warto obejrzeć Gravity Falls

Poznajcie Dippera oraz Mabel Pines: bliźniaków którzy, niestety, swoje wakacje będą musieli spędzić w małym miasteczku – Gravity Falls, u swojego stryja Stana. Wspominany prowadzi w Wodogrzmotach muzeum z najdziwniejszymi eksponatami na świecie – The Mystery Shack. Wszystko to jednak zwykłe bujdy, które mają wyciągnąć z odwiedzających ostatniego pensa.

W pewnym momencie wakacji Dipper oraz Mabel zaczynają okrywać sekrety, które skrywa zarówno wujek Stanek, jak i całe miasteczko.

Fenomen Wodogrzmotów

Co sprawiło, że Gravity Falls po siedmiu latach wciąż zyskuje sobie wiernych fanów? Co Wodogrzmoty mają w sobie, że gdy tylko obejrzysz kilka odcinków, nie możesz się oderwać od seansu?

Specjalnie dla osób, które Wodogrzmotów jeszcze nie widziały, przygotowałem listę trzech rzeczy, dla jakich, moim zdaniem, warto zobaczyć Gravity Falls. Zapraszam!

1. Z archiwum X

W każdym odcinku czai się na ciebie tajemnica, której rozwiązania nie powstydziłby się duet Mulder i Scully. Kosmici? Są. Leśne potwory? Są. Gnomy, syreny, Saskłacz, dinozaury i demony? Jest. Wszystkie wymienione oraz wiele więcej dziwactw przewinie się przez ekran.

Za mało Wam dziwnych rzeczy? W puszczonym od tyłu openingu są poukrywane wiadomości. Jest też specjalna, bardziej horrowa wersja, gdy pod koniec serialu zaczynają dziać się NAPRAWDĘ dziwne rzeczy.

2. Twin Peaks

Garvity Falls nie tylko trafi do fanów The X Files, ale również przypadnie d gustu widzom Twin Peaks. Nie trzeba wprawnego oka, aby znaleźć podobieństwa: już sama fabuła Wodogrzmotów, w której bohaterowie muszą stawić czoła jakiemuś mrocznemu bytowi, przypomina przygody agenta Coopera.

Oprócz tego, na przykład, Mabel idzie na randkę do restauracji żywcem wyjętej z Miasteczka, a czołówkach obu seriali możecie dostrzec mnóstwo niemal identycznych rzeczy.

3. Nawiązania do popkultury

Wcześniejsze punkty to nie jedyne momenty, w których Wodogrzmoty jawnie bądź nie nawiązują do jakichś dzieł popkultury. Znajdziemy w nich, chociażby, maskę przypominającą monstrum z Potwora z Czarne Laguny, scenę nawiązującą do filmu Egzorcyzm z 73, a zwieńczeniem wszystkiego jest odcinek pod tytułem Fight Fighters.

Twórcy stworzyli w nim przede wszystkim świetny, nostalgiczny trip do czasów, w których królowały automaty Arcade z grami takimi jak Street Fighter czy Donkey Kong.

4. Świetnie wykreowani bohaterowie

Nasze bliźniaki to coś, co najbardziej trzymało mnie przy tym serialu. Twórcy pięknie odwrócili stereotyp, gdyż w tej relacji to Mabel jest tą „głupszą”, gdy Dipper okazuje się bardziej roztropny. Koniec końców jednak nie są określeni jedynie przez te dwie cechy: panna Pines nieraz sprytem czy cwaniactwem rozstawia innych po kątach, a jej bratu z kolei wcale nie brakuje też dziecinności.

5. Dorastanie nie jest takie złe

Gdzieś tam między wersami Alex Hirsch zawarł również ładną opowieść o dorastaniu, chociaż ubierając ją bardziej w komiczny charakter. Dipper dojrzewa, a z tego faktu pojawiają się różne niesnaski – co wybrać, zbieranie cukierków z siostrą, czy może imprezę z dziewczyną, która mu się podoba?

Gdy spojrzymy na to szerzej, Gravity Falls uczy, że wcale nie trzeba wyzbywać się wewnętrznego dziecka.

Gravity Falls

Bonus: Naboki

Tak, to powinno Was ostatecznie przekonać do Wodogrzmotów.

Gravity Falls

Gravity Falls

Oczywiście, powodów do obejrzenia Wodogrzmotów Małych znajdzie się na pewno znacznie więcej, ale gdybym przybliżył je wszystkie… Gdzie podziałaby się Wasza przyjemność z odkrywania tego serialu?

Na koniec: gwarantuję, Wam że czas poświęcony na ten animowany serial nie będzie czasem zmarnowanym. No popatrzcie na tę uroczą świnkę, czy jej oczy mogą kłamać?

Zapraszam również do śledzenia naszej strony na Facebooku – Leniwa Popkultura!

Gravity Falls

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o