11 rzeczy, którymi można podsumować 4 sezon Dom z papieru

W ostatnich latach popkultura zaszczepiła w nas miłość do bohaterów, których działania nie są kryształowo czyste i jednoznaczne. Tendencje w tę stronę były może i wcześniej, ale chyba przyznacie, że Robin Hood nie ośmieliłby się napaść na Królewską Mennicę, a potem na Bank Hiszpanii. Za to Profesor i jego ludzie… Cóż, ta ekipa też ma swoje zasady, ale ich granice są daleko wysunięte. Początkowo kierowani są głównie chęcią zysku, potem chcą ratować przyjaciela, walczyć z systemem… Dom z papieru przedstawia historie, które budzą nie tylko wątpliwości natury moralnej, ale też, chyba przede wszystkim, jakościowej.

Dom z papieru | Sezon 4

Część redakcji dopiero zaczyna swoją przygodę z tym hiszpańskim serialowym rarytasem. Ja za to mam szczęście w nieszczęściu, że tę historię tymczasowo zakończyłem. Dom z papieru, sezon 4 –  już za mną, więc przedstawiam Wam 11 rzeczy, którymi można podsumować 4 sezon serialu Dom z papieru. Dziś w nietypowy sposób w postaci punktów, bo w normalnej prozie wychodziła mi epopeja.

1. Śmierć Nairobi

Niespodziewana, poruszająca, piękna. „Nie po to tyle ją ratowali, żeby teraz zabijać” – myślałem i dałem się zwieść, przyznaję.  Była moją ulubioną bohaterką i ciężko jest się z nią rozstać, ale skoro jej odejście wywołało taki szok i rozgoryczenie, to znaczy, że pożegnała się z przytupem.  Tak chciałaby to zrobić. Scena umierania, w którą wpleciono ujęcia „retrospekcyjne” na członków gangu, którzy już odeszli, jest definitywnie jedną z najlepszych w serialu.

Dom z papieru s4 Nairobi

2. Więcej miejsca dla Bogoty i Marsylii

Pierwszy zaskakująco dowcipny, drugi romantyk w głębi duszy. Wystarczyło dać im trochę miejsca na ekranie (i skryptu do mówienia), a sami zjednują sobie widzów.  To też przede wszystkim profesjonaliści. Miło patrzeć, jak ktoś faktycznie wie, czym jest plan i jak się go trzymać. Co do Palermo – nigdy nie zastąpi Berlina, ale jego wątek prowadzony jest naprawdę w porządku.  Dobrze poznać pełniejszego spojrzenie na jego motywacje i dowiedzieć się, czemu zabrakło go w skoku na Mennicę. Jego lawirowanie między stronami uważam za ciekawe, ale wykonywane zbyt szybko. Nastawienie do członków gangu zdaje się przełączać za pomocą wyłącznika, bez stanów pośrednich. Szkoda.

3. Spłycenie wątku Arturito

Myślałem, że scenarzyści będą bardziej ambitni. Romano miał olbrzymi potencjał na to, żeby bardziej namieszać, co dało się zauważyć przy skłóceniu Sztokholm z Denverem. Po swojemu cały czas kręcił, wił się jak wąż, próbując się wyręczać innymi… I skończył jako gwałciciel.  Tak po prostu. Słabo mi to do niego pasuje i czuję, że koniecznie chciano nas zaskoczyć jego zachowaniem. Wyszło miernie.

Arturito Dom z papieru

4. Przygaszony Profesor

Rozumiem jego załamanie się, zagubienie…  Nawet na takiego geniusza musiał przyjść kryzys. Ale żeby pięć minut pracy na worku bokserskim dało mu odpowiedzi na wszystkie pytania? Nie czuję tego. Mam wrażenie, jakby jego postać ustawiono na jakieś 60% realnych możliwości. Muszę jednak przyznać, że sposób, w jaki wyprowadził w pole rząd i policję na oczach mediów, dał mi sporo satysfakcji.

5. Marsylia królem globtroterów i podróżników

Kilkadziesiąt godzin wystarczyło, żeby lecieć do Algierii, odnaleźć ślady tajnej operacji na środku pustyni (z pomocą Pakistańczyków, ale jednak), nagrać filmik z dowodami, wrócić i zaliczyć lot wojskowym helikopterem. Oglądając Dom z papieru, wykształciłem sobie pewną tolerancję na absurdalne rzeczy, ale to mnie zakuło.  

Dom z papieru s4

6. Paryż

Może to banalne kupić członka gangu za milion euro, ale Antoñanzas przedstawiający się nazwą miasta, żeby przekazać wiadomość Profesora…  Byłem szczerze urzeczony.  

7. Genialne retrospekcje

Perfekcyjne zaspokojenie tęsknoty fanów za Berlinem.  Wzruszające, refleksyjne, a przy tym dowcipne ujęcia to prawdziwe perełki sezonu. Scena wesela i moment, w którym Andres mówi Denverowi, że ten może pokolorować narysowane przez niego banknoty, żeby nie musieli robić skoku na Mennicę…  cudowne.

8. Pierwotni bohaterowie w formie

Nic dodać, nic ująć. Każdy trochę denerwuje, każdy trochę zyskuje w oczach. Jak to Dom z papieru ma w zwyczaju. Stara gwardia spełnia pokładane w niej nadzieje i to najważniejsze. Tokio i Rio w końcu zaczynają nabierać rozumu, Helsinki jest sympatyczną mordką, Denver Denveruje… I Sztokholm zachowuje się wyjątkowo niezrozumiale, postanawiając nagle, że obraża się na męża. 

9. Gandía – hiszpański killer

Choć powinienem raczej powiedzieć Grucha z „Chłopaki nie płaczą”, bo patrząc na to, ile magazynków w niego wystrzelono, miałem w głowie tylko ten jeden tekst.

Od początku było wiadomo, że Gandía sprawi naszym bohaterom masę kłopotów. Zdyscyplinowany i trzeźwo myślący, a tego często brakuje Dalistom, wprowadza rozgrywkę na dotąd niespotykane tory. Przy okazji jest tak wielkim draniem, że łatwo skupia na sobie złość widza, tym samym oddalając ją od poczynań głównych postaci. A niby taki miły chłopak – „Barkę” śpiewał, zawsze „dzień dobry” mówił. Mimo wszystko uważam, że jego wątek był trochę za długo ciągnięty. Całej akcji lepiej zrobiłby jeden szybki i druzgocący atak z jego strony, z którego konsekwencjami trzeba by się potem zmagać.

Dom z papieru 4 sezon

10. Koło ratunkowe: Serbowie i górnicy

Bardzo przyjazna i urokliwa zgraja, ale po raz kolejny ratowanie planu nową grupą sprzymierzeńców wyciągniętych z kapelusza… Naprawdę nie można było inaczej?

11. Otwarte i oczywiste-nieoczywiste zakończenie

Nie ma opcji, żeby Sierra zabiła Profesora, to pewne.  Co jednak może się wydarzyć? Rozbroi ją Sergio? Marsylia zdąży wrócić do kryjówki? Alicia zmieni strony barykady? Stawiam maskę Dalego, że szef gangu zdoła ją zagadać, a zamach przerwą pierwsze skurcze porodowe.

Co Waszym zdaniem przyniósł 4 sezon La Casa de Papel?

Najnowszy sezon Dom z papieru postrzegam jako bardzo dobry sezon. Dostałem od niego więcej, niż oczekiwałem. Myślę, że nie sposób już powtórzyć zaskoczenia i zachwytu, jakie wywołały w nas pierwsze odsłony, teraz trzeba się skupić na utrzymywaniu poziomu i wplatania w fabułę pewnych „perełek”. Szkoda tylko, że przez dziewięć miesięcy oczekiwania nie urodziło się równie dużo pytań, ile odpowiedzi. Wątek napadu na Bank Hiszpanii zaczyna już męczyć, ale trzeba brać pod uwagę, że Dom z papieru to jeden z produktów flagowych Netflixa i firma będzie chciała go wyeksploatować do czysta.

Moja lista to zaledwie czubek góry lodowej, pierwsze przemyślenia, które przyszły mi na myśl po obejrzeniu 4 sezonu. Tematów do dyskusji jest cała masa. Jakie jest Wasze zdanie na temat tej produkcji Netflixa? Zachwycacie się i zostajecie z ekipą w środku napadu, czy macie już dość i oddajecie się w ręce policji, byle tylko ta historia  dobiegła końca?

Podzielcie się opinią o 4 sezonie w komentarzach lub na naszej stronie na Facebooku – Leniwa Popkultura!

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x