10 najlepiej wspominanych bajek z Cartoon Network

Cartoon Network to bezdyskusyjnie jedna z najlepszych stacji z kreskówkami dla młodzieży. A pamiętacie bajki, które my za dziecka uwielbialiśmy?

Cofnijmy się pamięcią do owianych nostalgią czasów naszej młodości. Do dni, w których największym dylematem było: wyjść z kumplami do tajnej bazy czy może jednak, na przykład, wybudować wspaniały fort w Minecrafcie. Ale wróćmy przede wszystkim do starych kreskówek, w szczególności tych z Cartoon Network.

Krowa i Kurczak, Atomówki, Samurai Jack, Chojrak czy nowsze tytuły jak Kryptonim: Klan Na Drzewie stanowiły źródło rozrywki dla większości dzieciaków z przełomu tysiącleci. Dzisiaj również nie brakuje wybitnych animacji, czego potwierdzeniem może być ranking oglądalności stacji telewizyjnych w Polsce w 2018 roku. Tam Cartoon Network mieści się w pierwszej dziesiątce, przed takimi kanałami jak Disney XD czy Disney Channel.

Back to the past

Na nowsze produkcje przyjdzie jeszcze pora. Dzisiaj postanowiliśmy na gałęzi powspominać te stare animacje, przy których dorastaliśmy. Do pomocy zaprosiliśmy również ekipę ze strony Popbookownik.

Jednak nawet z takim wsparciem nie daliśmy rady napisać wszystkiego o każdej z zapamiętanych kreskówek z Cartoon Network. Postanowiliśmy więc zamknąć się w dziesięciu, które najbardziej zapadły nam w pamięć.

Ty również możesz stworzyć własną listę! Opisz swoją ulubioną animację w komentarzu na naszej stronie na Facebooku — Leniwa Popkultura — lub bezpośrednio pod tekstem.


Cartoon Network to niejedyny kanał, z którym wielu z nas wiąże miłe wspomnienia. Sprawdź również nasz tekst o kanałach Jetix oraz Fox Kids!

10. Krowa i Kurczak

Jeśli w dzieciństwie oglądaliście Krowę i Kurczaka na Cartoon Network, to pewnie wynieśliście z tego jakieś skrzywienie psychiczne. Przygody mieszanego gatunkowo rodzeństwa, dla którego rodzicami są dwie pary nóg z nakładanymi korpusami. Tym osobliwym dzieciakom każdego dnia humor chciał popsuć gruby, nagi koleś o wyglądzie diabła. Wszyscy obracali się w delikatnie psychodelicznym świecie, w którym prawa logiki i fizyki zginęły wraz z każdym ładnie czy uczciwie wyglądającym człowiekiem. Absurdalny, często czarny humor, pełen podtekstów raczej nieadekwatnych do wieku odbiorcy… Ech, ależ się za nimi stęskniłem!

Moje pierwsze skojarzenie:

Czerwony odbijający się na swoim tyłku to tu, to tam… Widok równie niesmaczny, co kultowy.

Leniwiec: Czerwony znalazł nawet miejsce w tekście o strachach z dzieciństwa!

Fragment, który najlepiej pamiętam:

Odcinek, w którym Krowa i Kurczak puszczają latawiec wraz z Wujkiem Bez Kości. Biedny weteran wojny w Namie (nie mylić z Wietnamem) był cały czas poniewierany – a to leżąc przerzucony przez skrzynkę na listy albo będąc wiązanym na supeł przez Czerwonego. Niby smutny widok, ale spróbujcie się nie zaśmiać. Doskonale podkreśla to absurdalny i nieco perwersyjny wymiar serialu.

Czy mógłbym znowu obejrzeć tę kreskówkę:

Powiem tak – myślę, że powinienem ją obejrzeć dopiero teraz. Ilość podtekstów, ukrytych znaczeń, niesmacznych scen jest zadowalająca nawet jak na moje dzisiejsze standardy obrazoburczości… Jak nasze pokolenie miało wyrosnąć na normalnych ludzi?

Michał „Rankine”

9. Chojrak – tchórzliwy pies

Gdzieś w Kansas (a właściwie Nigdzie, bo tak dosłownie nazywa się miejsce akcji) mieszka sobie para staruszków i ich pies. Niestety, seniorom nie jest dane zaznać spokojnej starości, bo w tym dziwacznym miasteczku roi się od straszliwych, dybiących na ich życie istot. Duchy, potwory, wiedźmy, a nawet wirusy komputerowe robią wszystko, żeby odebrać Chojrakowi jego właścicieli, podczas gdy nasz tchórzliwy pies stara się im to uniemożliwić. I za każdym razem jakoś udaje mu się uratować Eustachego i Muriel z opresji, choć często nie dostaje za to nic w zamian (nie licząc obelgi “głupi pies”). Biedaczek.

Moje pierwsze skojarzenie:

Główni bohaterowie. Wiecznie wystraszony różowy pies, który w stanie najwyższej paniki przyjmuje kształty, o jakich nie śniło się surrealistom; irytujący staruszek Eustachy, wyzywający Chojraka od głupich psów; oraz pogodna i kompletnie nieświadoma czyhających na nią zagrożeń Muriel.

Fragment, który pamiętam najlepiej:

Nie pamiętam i nie chcę pamiętać żadnego. Wyparłam wszystkie, co do jednego. Najstraszniejsze fragmenty “Chojraka…” przeniosły się do moich sennych koszmarów i teraz budzą mnie w środku nocy, powodując ataki paniki.

Czy mogłabym znowu obejrzeć tę kreskówkę:

Całkiem niedawno odświeżyłam sobie jeden z odcinków i… zakończyłam seans w ciężkim szoku, z dwoma palącymi pytaniami w głowie: po pierwsze, kto zezwolił na pokazywanie tego serialu dzieciakom? I po drugie, gdzie byli moi rodzice, kiedy ich kilkuletnia córka oglądała ten horror…?

Ewa „Iva”

8. Johnny Bravo

johnny bravo Cartoon Network

Głównym bohaterem tego swego czasu popularnego na Cartoon Network serialu animowanego jest pewien młodzieniec o nieskazitelnych blond włosach. Mieszka wraz z matką i cały czas wychodzi z założenia, iż kobiety za nim wprost szaleją. Każdy odcinek opiera praktycznie na tym samym: Johnny pragnie poderwać kolejną laskę, a w efekcie wychodzą z tego jedynie kłopoty. W każdych z nich chłopakowi towarzyszą jego wierni przyjaciele Jinny i Carl, a priorytetem jest… nieskazitelna fryzura Johnny’ego.

Moje pierwsze skojarzenie:

Oczywiście, że z typem mało inteligentnego macho, który uważa siebie za bóstwo świata. Poza tym jest on zbyt pewny siebie, za każdym razem uważa, iż każde kobiece serce bije właśnie dla niego. A że żadna z nich jeszcze o tym nie wie? To nie problem, przecież tego kwiatu jest pół światu, szkoda czasu na zmartwienia.

Fragment, który pamiętam najlepiej:

Wbrew pozorom to nawet sporo ich było. Ale najlepiej zapamiętałam pewną randkę głównego bohatera. W prawie każdej opinii o tej produkcji wspominany jest niski iloraz inteligencji Johnny’ego, że mało wie o świecie, że najważniejsza dla niego jest jego fryzura i że zachowuje się niczym narcyz, który nie potrafi się napatrzeć na swoje idealne odbicie (brakuje tylko, rodem z disneyowskiej bajki, żeby zapytał: „Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie?”). Natomiast w przypadku tego konkretnego odcinka, „Wilkołak w ciuszkach”, można pokusić się o stwierdzenie, iż trafił swój na swego. Otóż Johnny spotyka się z pewną dziewczyną i pokazuje jej przysmaki dla psów (chce tym zaskarbić jej serce). Ta zaś rzuca się na nie, jak gdyby nie jadła od miesiąca. Scena dość zabawna i nawet nie zmienia tego fakt poznania powodów takiego zachowania „ukochanej” blondyna.

Czy mogłabym znowu obejrzeć tę kreskówkę:

Jakoś do niedawna nawet nie myślałam o tym, żeby wrócić do tego serialu. Jest tyle filmów i innych produkcji do obejrzenia, że na te z dzieciństwa już po prostu braknie czasu. Jednak na potrzeby tej krótkiej opinii obejrzałam kilka odcinków Johnny’ego Bravo i muszę przyznać, że naprawdę wciąga. Chociaż każdy epizod jest krótki, trwa kilka minut, to fabuła jest tak różnorodna, że z pewnością nawet najbardziej wybredny widz coś dla siebie znajdzie. Poza tym właśnie tego typu produkcje są wręcz stworzone do oderwania się od codziennych problemów.

Paulina Korek, Popbookownik.pl

7. Harcerz Lazlo

lazlo Cartoon Network

Gdybyście kiedyś mieli dylemat, czy wybrać się na obóz harcerski, a może jednak pójść do zoo… To po prostu obejrzycie Harcerza Lazlo. Przygody małej małpki i jej zwierzęcych przyjaciół z hufca Groszki to przesympatyczna animacja. Podczas oglądania niemożliwym jest nie wspominać ciepłych, letnich dni, które spędzało się na beztroskiej zabawie nad jeziorem czy w lesie. Do tego uczestnicy obozu Nerka potrafią rozbawić w widza na ten dobroduszny, dziecięcy sposób.

Moje pierwsze skojarzenie:

Fragment z czołówki: „Tak obóz ożywili, że do góry stał nogami/ L-A-Z-L-O”. Cały opening był zresztą bardzo udany — piosenka wpadała w ucho, a animacja oddawała ducha całości. Przyjemnie się to nuci nawet dzisiaj.

Fragment, który najlepiej pamiętam:

Zawody w siedzeniu na wielkich szyszkach pomiędzy chłopcami z hufca Groszki a dziewczynkami z Wiewiórek. Stawką były prawa o możliwość taplania się w błotnym bajorze. Odrzucam od siebie powiew podtekstu, że wygrana płci pięknej była oczywista…

Czy mógłbym znowu obejrzeć tę kreskówkę:

Jak najbardziej! Z przyjemnością odkryłem, że animacja nadal jest mnie w stanie rozbawić. Masa odcinków jest dostępnych w Internecie i sięgnę po nie, kiedy będzie mi ciężko wytrzymać do lata.

Michał „Rankine”

6. Johnny Test

johnny tekst bajki

Kolorowe włosy ma, odrzutowy ma plecak i siostry, które nauka podnieca. Johnny Test to na pozór zwykły, trochę nierozgarnięty nastolatek. Chodzi do szkoły, jeździ na hulajnodze ze swoim gadającym psem, a w przerwie od zajęć testuje nowe genialne wynalazki swoich sióstr.

Moje pierwsze skojarzenie:

Cartoon Network zaprezentowało świetne polskie wykonanie czołówki, które mimo upływu tylu lat wciąż mógłbym zaśpiewać, nawet zbudzony w środku nocy!

Fragment, który pamiętam najlepiej:

Był taki jeden odcinek, w którym Johnny mierzył się ze swoim arcywrogiem Bling-Bling Boyem, ale z jakiegoś powodu obaj zostali odmłodzeni do wieku przedszkolnego. Tam, w przerwach na zabawę, toczyli pojedynki na miecze z klocków.

Czy mógłbym znowu obejrzeć tę kreskówkę:

Przyznam, że długo zajęło mi przygotowanie do tego krótkiego wpisu, bo zamiast przypominać sobie najważniejsze rzeczy, zacząłem oglądać losowe odcinki. Johnny Test dalej bawi tak samo, fascynuje tak samo, a i znalazło się w nim trochę miejsca na żarty, których kiedyś nie rozumiałem. Jednak ja większość z tych odcinków już znam, więc nie czuję ogromnej potrzeby nadrabiania.

Gdyby jednak ktoś chciał obejrzeć tę animację, Johnny Test jest dostępny na platformie Netflix!

Jacek „Leniwiec”

5. Mroczne przygody Billy’ego i Mandy

billy i mandy Cartoon Network

Kreskówka przedstawiająca perypetie nierozgarniętego Billy’ego, socjopatycznej Mandy i żniwiarza Ponurego. Same przygody może nie są „mroczne”, ale na pewno są wyjątkowe i nie z tego świata. Kapka czarnego humoru i dość obleśne żarty stworzyły bardzo ciekawego animowanego potwora.

Moje pierwsze skojarzenie:

Mandy, która znęcała się nad wszystkimi. Mała, z pozoru słodka dziewczynka w różowej sukience, której dusza jest wypełniona smołą i wszystkim, co mroczne. Była też jedyną myślącą osobą w tym niedorobionym towarzystwie. Lata wstecz Mandy skradła me serce i trzyma je aż do teraz…

Fragment, który pamiętam najlepiej:

Odcinek „Billy i Mandy ratują Święta”, który może nie należy do głównej serii, ale właśnie to on przychodzi mi pierwszy na myśl. Przed oczami mam Panią Mikołajową w postaci wielkiego nietoperza oraz Mandy, która za broń obrała sobie spiczaste nogi lalki i zmierzała do unicestwienia Świętego Mikołaja-wampira.

Czy mógłbym znowu obejrzeć tę kreskówkę:

Przed rozpoczęciem pisania o „Mrocznych przygodach…” obejrzałem kilka odcinków i serial nie zmienił się ani trochę. Jest taki, jakim go zapamiętałem. Nie mogę się doczekać, kiedy znów odpalę jakiś losowy odcinek i zanurzę się tej cudownej dziwności.

Filip „Harley”

4. Kryptonim: Klan na drzewie

kryptonim klan na drzewie Cartoon Network

Tajna agencja zrzeszająca dzieciaki z całego świata, aby ramię w ramię walczyli z tyranią dorosłych. Dentyści, wściekłe babcie czy nawet sam Toaletor to zaledwie czubek góry lodowej przeciwników, którzy staną na drodze KND. Wraz z numerami od 1 do 5 wyruszymy na ściśle tajne, niebezpieczne misje, których celem jest chronienie spokojnego dzieciństwa.

Moje pierwsze skojarzenie:

Mało kto zwraca na to uwagę, ale ja najbardziej zapamiętałem Jacka Bończyka, który podkładał głos pod Numer 1. Wyjątkowo charakterystyczny głos, który świetnie pasował do odgrywanej postaci.

Fragment, który pamiętam najlepiej:

Był odcinek, w którym dzieciaki zaatakowały imprezę nastolatków z działem, po którego strzale… wyskakiwały ogromne pryszcze. Było to równie obrzydliwe, co zabawne w tamtym czasie.

Czy mógłbym znowu obejrzeć tę kreskówkę:

Niestety wszedłem już w smutny świat dorosłych i nie zrozumiem założeń misji KND… A tak poważnie, show wciąż dobrze się ogląda, chociaż warstwa wizualna nie zestarzała się najlepiej. Gdybym jednak miał poświęcić luźną niedzielę na seans całego sezonu, nie byłoby problemu.

Przy okazji: wiecie, że dawno temu napisałem nawet tekst o komiksie KND? Chętnie sięgnąłbym też po inne dzieła z serii Cartoon Network Komiks.

Jacek „Leniwiec”

3. Atomówki

Bójka, Bajka i Brawurka! Trzy dziewczynki stworzone z cukru, słodkości i różnych śliczności. Jednak profesor Atomus dodał przez przypadek związek X. I tak powstały Atomówki! Dziewczynki ze specjalnymi zdolnościami, które mają bronić miasteczko Townsville i jego mieszkańców przed kosmitami, potworami czy różnymi kataklizmami.

Moje pierwsze skojarzenie:

On – wyuzdany diabeł w czarnych kozakach… Czy może być coś piękniejszego niż widok piekielnego pomiotu biorącego kąpiel w wannie pełnej bąbelków?

Fragment, który pamiętam najlepiej:

Pojedynek pomiędzy Sedusą a Sara Bellą. Antagonistka tego odcinka udawała naszą ukochaną asystentkę burmistrza. Kiedy rudowłosa dowiedziała się, że ma swoją imitatorkę… Cóż, Sedusa nie miała lekko. Pamiętam, że było wyskakiwanie przez okno i walka w basenie. To było naprawdę przyjemne, widzieć Sara Bellę w akcji.

Czy mógłbym znowu obejrzeć tę kreskówkę:

Cały czas wracam do losowych odcinków! Nadal bawi mnie ten naiwny świat pełen niebezpieczeństw i jego dziwnych mieszkańców.

Filip „Harley”

2. Samuraj Jack

samuraj jack Cartoon Network bajki

Na tytuł jednej z popularniejszych i zdecydowanie najbardziej rozpoznawalnych kreskówek Cartoon Network bezapelacyjnie zasługuje Samuraj Jack (ang. Samurai Jack). Ta autorska kreskówka Gendy’ego Tartakovsky’ego, opowiadająca historię małomównego samuraja walczącego ze zmieniającym postać demonem, władcą ciemności — Aku, zabiera widza w przyszłość. Wszystko za sprawą nieoczekiwanej podróży w czasie — efektu ubocznego walki Jacka z nikczemnym stworem, który w ostatniej chwili, za pomocą stworzonego portalu, przenosi mężczyznę. Nadchodzą mroczne czasy, rozpoczynające kino drogi z najwyższej półki.

Moje pierwsze skojarzenie:

Mojej miłości do Jacka nie można nazwać tą od pierwszego wejrzenia. Gdy przez przypadek natrafiłam na premierowy odcinek przygód młodego wojownika, uznałam go za zbyt brutalny, odrobinę nudny. Do dalszego seansu nie zachęciła mnie nawet ciesząca oko stylistyka. Bez większych refleksji czy wyrzutów sumienia zignorowałam produkcję, przełączając na kolejny kanał. Dlatego moje pierwsze skojarzenia związane z Samurajem Jackiem nie wzbudzają u mnie młodzieńczej nostalgii, bo do seansu podeszłam dużo później. Jako studentka szukająca arcydzieła rysunkowej kinematografii. Druga szansa okazała się strzałem w dziesiątkę, zmieniającym moje podejście do współczesnej animacji.

Fragment, który najlepiej pamiętam:

Myśląc o najlepszej animacji Tartakovsky’ego, (tej zaraz obok Laboratorium Dextera) wcale nie mam przed oczami konkretnej sceny lub odcinka. Wszystko za sprawą fenomenalnej warstwy wizualnej oraz dźwiękowej, którymi Samuraj Jack stoi. Stworzenie z prostej fabuły doznania estetycznego jest dla mnie czynnikiem wyróżniającym historię młodego wojownika spośród innych filmów animowanych. W kanonie kultowych kreskówek trudno znaleźć produkcję tak dojrzałą — nieunikającą przemocy, świadomą oraz metaforyczną, a przy tym pozostającą w ramach tego, co spodoba się nawet najmłodszym odbiorcom. Specyficzną, bardzo prostą, wręcz płaską kreskę, budującą nastrój kolorem, światłem oraz formą dopełnia dobrana z niezwykłą starannością muzyka (stworzona przez Jamesa L. Venable’a). Czasem nawet jej brak. Balansowanie między tym, co na granicy ciszy, katatonii lub starannie skomponowanej, harmonicznej melodii, łapało za serce nawet najbardziej gruboskórnych odbiorców.

Czy mogłabym znowu obejrzeć tę kreskówkę:

Kwestią, która stanowi mocny punkt Samuraja Jacka, jest zabawą konwencją, odwoływanie się do różnych źródeł popkultury. Czerpanie z angielskich legend ludowych, klasycznych utworów sci-fi, klasyki literatury, czy zabawy całymi gatunkami filmowymi. Od tych najbardziej oczywistych jak kino samurajskie Akiry Kurosway, po historię Ricka Deckarda z Łowcy androidów w reżyserii Ridleya Scotta. Właśnie dlatego do animacji Tartakovsky’ego warto wracać po latach. Jestem przekonana, że wraz ze zmianą wieku, każdy widz odczyta walkę Aku oraz Jacka w nieco inny sposób. Szczególnie jeżeli animacje pamiętamy jeszcze z czasów dzieciństwa lub wczesnej młodości. Co zaskakujące, dopiero podczas pisania tego tekstu uświadomiłam sobie, że od emisji pierwszego odcinka kreskówki minęło już osiemnaście lat. Dlatego tym bardziej zalecam odświeżenie seansu — co sama z ogromną przyjemnością zaczęłam robić — który w 2017 doczekał się ostatniego, piątego sezonu. Czy dobrego? To już temat na zupełnie inną dyskusję.

Martyna Macyszyn, Popbookownik.pl

1. Scooby Doo

Na koniec – paczka przyjaciół z gadającym psem, która rozwiązuje zagadki paranormalne wszędzie, gdzie tylko się pojawi. W każdym odcinku drużyna złożona z niechlujnego hipisa, blond lalusia, kobiety-nerda i rudowłosej ślicznotki próbuje wyjaśnić pochodzenie innego straszydła terroryzującego daną okolicę. Finalnie rzeczone potwory okazują się nie być wcale prawdziwymi potworami, lecz pospolitymi przestępcami o szczególnym zamiłowaniu do cosplayu. Kto by pomyślał?

Moje pierwsze skojarzenie:

Duet Kudłaty i Scooby. Zanim Shaggy stał się bohaterem memów i herosem nad herosami, był dla mnie po prostu tym wiecznie rozdygotanym  kolesiem, z którego nie było niemal żadnego pożytku. Dotrzymywał mu w tym kroku jego psi kumpel, Scooby. Obaj bohaterowie byli okropnie strachliwi i można ich było zmusić do pomocy w śledztwie wyłącznie za pomocą Scooby chrupek lub fastfoodowych przysmaków.

Fragment, który pamiętam najlepiej:

Trudno mi przywołać jakiś jeden konkretny odcinek, który szczególnie zapadł mi w pamięć. Chyba najlepiej zapamiętałam schemat zakończenia każdego epizodu: triumfalne złapanie i demaskacja przestępcy, szczegółowe objaśnienie jego modus operandi i wreszcie słynny tekst padający z ust samego złoczyńcy: “Wszystko by mi się udało, gdyby nie te wścibskie dzieciaki i ten głupi kundel!”

Czy mogłabym znowu obejrzeć tę kreskówkę:

Myślę, że tak. Choć zakończenie każdego odcinka było wręcz do bólu przewidywalne, lubiłam śledzić proces dochodzenia do prawdy, a komiczny duet Kudłaty-Scooby zapewniał dobrą rozrywkę. Mimo że animacja oryginalnej kreskówki mocno się już zestarzała, to oglądanie Scooby’ego po latach wciąż daje dużo frajdy (głównie za sprawą nostalgii) i wywołuje uśmiech na twarzy wielu dorosłych dzieci (także w tych momentach, gdzie nie było to raczej zamierzone przez twórców).

Ewa „Iva”

Cartoon Network

Na tym zakończymy naszą listę. Oczywiście, to niejedyne animacje, których jesteśmy ogromnymi fanami. W tekście śmiało mogłyby się jeszcze znaleźć: Chowder, Robot Boy, Ed, Edd i Eddy lub Bliźniaki Cramp. Jednak tak, jak mówiłem na początku — zostawiamy trochę miejsca dla Was!

Jakie Wy macie wspomnienia związane z bajkami z Cartoon Network? Które fragmenty kreskówek utkwiły Wam w pamięci? Dzielcie się swoimi historiami w komentarzach!

9
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
???JakubJakubLeniwiecTomek S.Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ser
Gość
ser

gdzie Laboratorium Dextera ???? :/

Tomek S.
Gość
Tomek S.

Oj lista jest długa: oczywiście klasyki jak Jetsonowie, Flinstonowie, Tom i Jerry, Miś Yogi, Kocia Ferajna, wspomniane Laboratorium Dextera, Jam Łasica (z tego samego uniwersum co Krowa i Kurczak). Ale też świetne Blizniaki Cramp, Ed, Edd, Eddie, Strażnicy Czasu, Dom dla Wyimaginowanych Przyjaciół Pani Foster, Rodzina Addamsów, Dwa głupie psy, What a Cartoon!, Mike Lu i Og, Owca w Wielkim Mieście.

Z każdej kreskówki z powyższej listy mam jakieś wspomnienie i wszystkie z chęcią bym obejrzał jeszcze raz. Ciężko wskazać jedną najlepszą kreskówkę – wszystkie były dobre. Mam nadzieję, że nie pomieszałem kanałów i wszystko było z CN.

Jakub
Gość
Jakub

a gdzie najlepsza bajka na świecie czyli Happy Tree Friends ?

???
Gość

A gdzie są Młodzi Tytani?!